jakis czas temu wystawilam na marktplaatsu (interentowy second hand) foteliki samochodowe, z ktorych chlopcy juz wyrosli.dla naszych zbojow kupilismy nowe foteliki, ale stare szkoda mi bylo wyrzucic (z reszta, gdzie takie kloce wyrzucic???).
fotelik po Bizonie byl w swietnym stanie, a po Szkrabie w jednym miejscu lekko przetarty. zrobilam zdjecia, dokladnie pokazujace stan fotelikow, lacznie z przetarciem. jako ze chcialam sie ich jak najszybciej pozbyc, ceny dalam symboliczne. Bizonowy fotelik sprzedalam w ciagu 2 dni, a Szkrabowy dalej stoi, mimo ze kilka osob wykazalo zainteresowanie. ale… jedna osobba miala przyjsc, nie przyszla. druga osoba byla zainteresowana fotelikiem juz teraz, bo potrzebowala go w dniu kiedy ta pierwsza osoba miala przyjsc. jak pierwsza osoba nie przyszla, zadzwonilam do drugiej, ale dla niej juz bylo za pozno. nastepny kupiec zaoferowal mi… 3 euro. nawet nie odpowiedzialam na te oferte. ja wycenilam fotelik na 10 euro. inna osoba chciala, zeby jej ten fotelik przeslac. jak jej uswiadomilam, ze wiecej za przesylke zaplaci niz za fotelik, zrezygnowala:)
wczoraj e-mail od jakiejs pani z prosba, zeby jej DOKLADNIE napisac o co chodzi z tym przetarciem, bo na zdjeciu kiepsko widac:/ i ze ona dalaby 8 euro. dobra kobieto, niech ci bedzie 8 euro, bierz w cholere ten fotelik, bo stoi i sie kurzy. miala przyjsc dzis po poludniu dochodzi 17.00 kobiety nie ma.
nie lubie takich rozmemlanych , niekonkretnych ludzi. my nie chcielismy uzywanych fotelikow, to wywalilismy kupe kasy na nowe, firmowe, foteliki z atestami i innymi bzdetami. a ludziom z jednej strony kasy im szkoda, a z drugiej strony nie wiadomo co chcieliby za 10 euro kupic.