adopcja

od dawna marzylam o adopcji dziecka. z roznych powodow mi sie to nie udalo. jednym z tych powodow byl i jest lek, jak adopcja dziecka wplynelaby na relacje w naszej rodzienie: jak dziecko zaadoptowane znalazloby sie wsrod moich biologicznych dzieci, jak moje rodzone dzieci przyjelyby dziecko adoptowane, ja w tym wszystkim odnalazlby sie luby, ktory za dziecmi generalnie nie przepada i tylko swoje kocha bezgranicznie. nie odwazylam sie.

ale zaadoptowalam inaczej. za posrednictwem Compation, organizacji chrzescijanskiej, zaadoptowalam wybrana przez siebie dziewczynke, ktorej przez najblizsze lata bede oplacac m.in. edukacje. wsparcie finansowe dostanie rowniez jej liczna rodzina, liczaca 5 dziewczynek i 4 chlopcow. moja przybrana corka ma na imie Deborah, ma 7 lat i mieszka w Ugandzie. 

na stronie Compation obejrzalam swiadectwo czworga doroslych ludzi, ktorzy dzieki takiej adopcji zorganizwanej przez Compation wyszli z biedy. opowiadaja jak siadali do pustego stolu, jak grzebali po smietnikach, zeby znalezc cokolwiek do jedzenia i jak przelomowym dniem byl dzien, w ktorym zostali wybrani z listy dzieci zapisanych do Compation

ciesze sie, ze istnieja takie mozliwosci niesienia pomocy dzieciom dla osob jakich ja, ze niby chcialyby, a boja sie…

Dodaj komentarz