luby twierdzi, ze zwierzat nie lubi. tak twierdzi… ale chyba klamie. bo zwierzeta do niego lgna.
dzis psisko kreci sie wokol lubego, kreci, probuje mu zajrzec w oczy (mimo ze psy ponoc nie lubia patrzenia w oczy), luby udaje, ze nie widzi, ale pies namolnie krazy, krazy, majta ogonem, krazy, w koncu kladzie jedna lape na kolanie lubego… luby: no czego ty chcesz? w tym momencie pies wskakuje lubemu na kolana. luby patrzy na mnie niby zdegustowany, ale… z usmieszkiem:) pies tez patrzy na mnie bardzo dumny – widzisz? udalo mi sie! a ja pekam ze szczescia.