pogrzeby smutne i smutniejsze

poszlam dzis pomoc ”przy pogrzebie” – lista covidowa, czytanie i skladka.

nie czulam sie komfortowo proszac zalobnikow o wpisywanie sie na liste covidowa, ale na szczescie ludzie juz sie przyzwyczaili i nikt sie nie burzyl.

siedzialam z boku i rozne mysli przechodzily mi przez glowe, ze pewnie za niedlugo rodzicow bede zegnac, ale ze tak w ogole, to nigdy nie wiadomo, kto pierwszy… moze ja… kto wie…

tak czy siak, myslalam, ze pogrzeby zawsze sa smutne, ale jednak atmosfera moze byc rozna. dzis na pogrzebie zialo pustka. i samotnoscia. piec lawek bylo zapelnionych. gdy pomysle o polskich pogrzebach… cale sasiedztwo przychodzilo na pogrzeby, plus rodzina najblizsza, blizsza, dalsza, koledzy z pracy. nawet na pogrzebie babci lubego, pol wsi sie zeszlo. a tu piec lawek…

nieboszczce wszystko jedno. nie wiem, czy dzieci zmarlej tez tak odebraly ta atmosfere. moze im tez wszystko jedno. nie wiem. wiem, ze boje sie tego dnia, kiedy przyjdzie mi zegnac rodzicow, tesciow, kto wie, moze meza…

4 myśli na temat “pogrzeby smutne i smutniejsze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s