5 rano

o 5 rano psisko rozszczekalo sie na calego… zwloklam sie z lozka, zeby rzucic okiem, co sie dzieje, pali sie czy zlodziej rowery kradnie sprzed domu… a nie, kotek przyszedl do ogrodu, do worka ze smieciami, ktory wczoraj wieczorem wystawilam. kotek, tzn. czarny, spasiony kocur, ktory zamiast spac, wloczy sie po cudzych ogrodach i spac psom i ich wlascicielom nie daje. Pies malo przez drzwi ogrodowe nie przefrunal. Wzielam go na gore, do lozka i probowalam zasnac. ale jak tu spac, jak pies najpierw lize sie przez pol godziny, potem wzdycha, zmienia pozycje, kladzie mi sie na stopy (20kg), potem z nich schodzi, znowu wzdycha, znowu cos lize… Pies w koncu zasnal, o czym swiadczylo jego glebokie chrapanie, a ja juz nie zasnelam. lezalam i myslalam nad fenomenem milosci do psa: jak to jest, ze to nie pan pies wkurzyl mnie szczekaniem po nocy (a lubego owszem, wkurzyl), tylko zirytowal mnie cudzy kot denerwujacy mojego pieska?;)

4 myśli na temat “5 rano

    1. Ha, ha, Cutie, nie mialabym smialosci narzekac na kota, ktory u nas wizytuje:DDD jesli juz, to bym ponarzekala, ze zamiast myszy lowic, dobiera sie do smieci, i ze nasz pies musi jego robote odwalac – lapac myszy (a ja dokanczac;)). Dla mnie nauczka taka, zeby smieci na noc nie wystawiac do ogrodu;)

      Polubienie

Dodaj komentarz