Gerda

dwa tygodnie tmeu Gerda, nasza 86-letnie sasiadka, mieszkajaca 4 numery przed nami, swietnie prezentujaca sie starsza pani, z niesamowitym dowcipem, energia i radoscia zycia, napisala na ulicznej grupie, ze zegna sie z nami, bo zdiagnozowano u niej raka jelita i ze wyprowadza sie do hospicjum. spotkalam jej nablizsza sasiadke – lekarze daja Gerdzie 3 miesiace.

Gdy wprowadzalismy sie na nasza ulice prawie 8 lat temu, nasza polowa byla czescia seniorow. my bylismy najmlodsi. najpierw zmarla Inke, potem wyprowadzilo sie starsze malzenstwo z rogu, bo pan nie mogl juz chodzic po schodach, potem inna starsza pani wyprowadzila sie do domu starcow, rok temu zmarl Tom. Nastepna bedzie Gerda. na ich miejsce wprowadzaja sie mlode rodziny z malymi dziecmi. zaczynamy z lubym nalezec do tej starszej grupy wiekowej.

patrze na mlodych, na ich male dzieci i… nie tesknie za tym czasem. teraz jest dobry czas. ciezki. rekiny. stres. ale jest dobrze. ciekawie. zafascynowana patrze na moich synow, o glowe ode mnie wyzszych, mlodych mezczyzn. i z jednej strony ciesze sie, ze moga cieszyc sie mlodoscia, a z drugiej strony nie zazdrosze im, ze tyle jeszcze przed nimi bolu, stresu, wysilku.

4 myśli na temat “Gerda

Dodaj komentarz