chyba mi sie nie chce.
tak krotko: ten rok, to byl rok rewolucji w moim zyciu zawodowym. odwazylam sie tupnac noga, odwazylam sie zawalczyc o to, co chyba mi sie nalezy, odwazylam zostawic szefa i wyruszyc w nieznane.
co do planow… przydaloby sie zrzucic jakies 5kg, ktore w ciagu ostatnich 3 lat mi sie zgromadzily. byloby to ekonomiczne, bo ciuchy w szafie wisza i czekaja… az bede 5 kg szczuplejsza. nie wiem, czy dam rade, ale co tam, poplanowac mozna;)
co do marzen… marze, ze moje dzieci zainteresuja sie czyms ambitniejszym niz playstation. zeby wrocily do czytania ksiazkek, ktore to ksiazki jeszcze kilka lat temu nalogowo pochlanialy.
*************
Luby w swieta tradycyjnie sie rozlozyl. Przywiozl nas do Polski a na drugi dzien, w wigilie, padl. Po raz pierwszy nie zasiadl z nami przy wigilijnym stole. Lezal trzy dni. Teraz juz na chodzie, ale widze, ze dalej kiepski. Cos mu organizm siada. Mysle, ze z przepracowania.
Za to psisko bylo w swoim zywiole. Tyle uwagi, ktorej dostal… ech, raj na ziemi. Ciagle jestem zachwycona, czy raczej pozytywnie zaskoczona, moja mama – jak ona lubi tego naszego psa. Nie wiem, czy tylko tak zeby zaciska, gdy kundlisko wskakuje na kanape (a ja go gonie z tejze kanapy), czy rzeczywiscie tak ja nasze psisko zauroczylo, ale mama ciagle mowi do niego, ciagle go glaszcze, ciagle jakies kaski dla niego ma. Tato co rano psisko na spacerek bral, dzieki czemu moglam leniwie rozpoczac poranki.
Moja dobra kolezanka, moze raczej przyjaciolka z podstawowki, zaprosila nas na winko. Dawno sie tak nie usmialam. Dawno tak od serca nie pogadalam. I z nia, i z jej mezem. Jej maz bardzo sie produkowal po angielsku, zeby rozerwac lubego – bardzo bylam mu za to wdzieczna. Chlopaki poszly z corkami kolezanki na lodowisko – mimo ze na poczatku stawiali opor, to jak juz wrocili, widzialam banany na buziach.
Ja dzis zaliczylam pierwszy dzien w pracy. Szefowa na wakacjach, ale ja sobie prace zorganizowalam. Widze, ze od jednego profesorka, a wlasciwie jego pomyslow, ktorymi juz mnie zaczyna obarczac, musze sie opedzac, zeby miec czas na budowanie mojej grupy. Jeszcze wczoraj czulam stresiora, jak to bedzie, ten pierwszy dzien. A dzis z radoscia i optymizmem powedrowalam do nowej pracy.