gdy urodzil sie Bizon, dostalismy od tesciow ich uzywana kamere. nigdy jej nie uzywalismy. luby len, a ja… wole ogladac zdjecia. nie rajcuja mnie nagrania video, zwlaszcza, ze kamera jest starego typu i ma jakies male kasetki, ktore kiedys mozna bylo podlaczyc do tv, ale teraz juz nie. mam ochote wywalic te kamere, bo skoro 7 lat jej nie uzywalismy, to z pewnoscia jej nie uzyjemy. ale luby nie pozwala;) wiec chcialam ja tesciom oddac – bo im sie wydaje, ze nam grzecznosc zrobili, a prawda jest taka, ze lezy mi grat w szafie i miejsce niepotrzebnie zajmuje. ale luby twierdzi, ze im przykrosc zrobimy…
kolejny prezent, ponad rok temu: aparat fotograficzny. ponoc super aparat (ponoc, bo nigdy go nie wyprobowalam), ale gignat. duzy i ciezki. na dodatek z jakims akumulatorkiem, do ktorego ladowarki nie mamy, tesciowie tez jej znalezc nie moga, ale ”aparat jest super!” (tesciowie), tylko te ladowarke trzeba dokupic.
aparat lezy, nigdy nim zadnych zdjec nie robilismy i znow, zajmuje mi miejsce w szafie. z checia bym oddala to ”dobrodziejstwo”, ale luby, ktory robi 1 zdjecie na 3 lata (kiedy go przymusze), nie chce sie aparatu pozbyc.
olalam sprawe, mialam swoj ulubiony aparat, tez nielekki, ale latwy w uzyciu, wyprobowany, latwy i szybki w uzyciu. ale ostatnio cos zaczelo szwankowac. a to baterie sie wyladowywaly po 10 minutach uzytkowania, a to karta trzeba bylo manipulowac, zeby zalapalo, a momenty uciekaly… jeszcze w czasie urodzin Bizona ludzilam sie, ze to tylko taki kryzys, ze karta nie ta, ze bedzie dobrze. ale nie jest dobrze. aparat zepsuty.
Bizon z kolei swoj aparat upuscil… oddalam do naprawy, ale jeszcze nie wiadomo, czy da sie naprawic.
w niedziele Bizon mial koncert na zakonczenie roku muzycznego. poprosilam lubego, ze skoro tak bardzo ceni dary od rodzicow, niech je uzyje i porobi chociaz zdjecia. jasne… ladowarki nie dokupil aparatu nie wzial. ani jednego zdjecia sie nie doczekalam.
dlatego dzis zdecydowalam zakupic nowy aparat. a luby mi znow zaczyna o aparacie od rodzicow… kuzwa!!! nie bede nosic takiego grzmota w torbie, ktora juz i tak jest ciezka od innych dupereli, mam wydawac kase na jakas ladowarke, a pozniej dzwigac grzmota i przeklinac? nie.
wscieklam sie, uparlam i jutro ide kupic aparat ze swoich oszczednosci. a lubemu nawet powachac nie dam;)
i jeszcze zelazko;)