stanac z boku i patrzec jak dziecko uczy sie relacji miedzyludzkich, tego, kto jest dobry, a kto zly i jeszcze pozwolic mu sie obronic to trudne zadanie. i jeszcze wywazyc, kiedy jednak nalezy wkroczyc do akcji, kiedy sie angazowac, a kiedy zostawic sprawy w rekach dziecka.
chodze lekko nabuzowana zachowaniem.. nie dziecka, ale pewnej matki. mamy Vittorio. tej, ktora juz na poczaktu roku tak dziwnie sie zachowywala. pozniej jej przeszlo, a teraz znowu sie zaczyna.
wczoraj Jesse (ten z ADHD) placze. zagaduje do jego mamy, czy trudny dzien, a ona, ze ktos zorbil Jesse przykrosc. Idzie do mamy Vittorio i mowi:
– czy to prawda, ze Jesse nie moze sie u Was bawic, bo pani mowi, ze on nadpobudliwy? bo tak Vittorio powiedzial.
mama Vittorio sie zdenerwowala, co rozumiem, bo niefajna taka konfrontacja, wola Vittorio, pyta go, czy ona cos takiego kiedykolwiek powiedziala, ten zaprzecza, ze nie.
ja odchodze – nie moje sprawy.
w domu telefon, mama Vittorio:
– Vittorio mowi, ze to Bizon powiedzial, ze jego mama mowi, ze Jesse jest nadpobudliwy.
zamurowuje mnie. mam ochote spytac, a co mnie obchodzi, co mowi Vittorio? ale mowie, ze nie wiem, ze musialabym spytac Bizona, co tam sie wydarzylo. i uspokajam ja, zeby sie nie przejmowala, ze przeciez dzieci rozne rzeczy mowia, bo sa dziecmi, ze wystarczy z dzieckiem porozmawiac, a ono z czasem sie nauczy, co, kiedy i komu mozna powiedziec. ja tez rozne glupie rzeczy w dziecinstwie (i nie tylko;)) mowilam, robilam i cale zycie ucze sie, jak sie poprawnie zachowywac.
– no tak, no tak, ale mama Jesse przyszla do mnie…
– no wlasnie – wlacza mi sie logika;)- mama Jesse przyszla do Ciebie, bo Jesse SAM powiedzial, ze to Vittorio, a nie Bizon wspomnial o nadpobudliwosci. i przeciez Jesse chcial sie bawic u Vittorio, a nie Bizona. jesli Bizon by to powiedzial, to Jesse wymienilby Bizona. to co, Jesse klamie czy Vittorio chce zwalic wine na ”przyjaciela” (Bizona…)?
– no tak, no tak – mama Vittorio mysli dalej….ja tez mysle dalej:
– no i dlaczego Vittiorio nie powiedzial o Bizonie tam, pod szkola od razu?
– no nie wiem… ale tak mi zal tego Jesse i jego mamy i glupio mi przed nimi – zmienia front mama Vittiorio.
jak najszybciej koncze rozmowe, biore Bizona na spytki, a ten, jako ze klamac za bardzo nie potrafi, mowi mi jak to bylo. po czesci Vittiorio ma racje…
bo gdy Jesse zapytal Vittori, czy moze sie u niego bawic, ten najpierw odmowil i powiedzial Bizonowi, co on i jego mama sadza o Jesse. ale pozniej zdanie zmienil, powiedzial do Jesse, ze jednak go zaprosi, a kiedy Bizon to uslyszal, zdziwil sie i kiedy poszli po plecaki spytal Vittorio:
– a mowiles, ze ty i Twoja mama nie chcecie zapraszac Jesse, bo jest napobudliwy?
i to najwyrazniej podsluchal Jesse….
niefajnie. niefajnie, ze byla taka rozmowa, niefajnie, ze Jesse to podsluchal, ale… tak sie w zyciu zadarza. moze i po cos, moze, zeby otworzyc mi oczy na mame Vittorio, ktora nie spoczela. oj nie…
rano luby dzwoni do mnie wkurzony, ze mama Vittorio poszla do ojca Jessego i zaczela maglowac wczorajsze zadarzenie, wlaczajac w to… Bizona. a na dodatek przy ojcu stal Jesse i tego wszystkiego wysluchiwal. luby sie wkurzyl i powiedzial, zeby przestala robic z igly widly, ze to bylo wczoraj, wszyscy juz o tym zapomnieli, a ona znow rozdmuchuje.
zadzwonil do mniei mowi, ze po pierwsze nie podoba mu sie, ze mama Vittorio wplatuje Bizona w jakies sprawy, gdy nas przy tym nie ma i ani Bizon sie nie moze sam bronic, ani my nie mamy okazji niczego wytlumaczyc, a po drugie Jesse tam byl i te jej wywody wysluchiwal – po co dziecku od samego rana te przykra sytuacje przypominac? on to juz przespal, przetrawil, pewnie z rodzicami przedyskutowal, a ta matka znow zaczyna….
ja tez sie wkurzylam. i choc czesciowo rozumiem te mame Vittorio (jest sama i zwyczajnie nie ma z kim tematu przemaglowac… bo ja od razu pogadalam z lubym, luby ledwo wszedl do pracy, zadzwonil do mnie, zeby sie wygadac, a ona… nie ma do kogo. wiec chodzi i wszystkich wokol magluje), to mysle, ze porozmawiam z nia powiem, ze nie zycze sobie, zeby wkrecala moje dziecko w jakies sprawy poza moimi plecami i to jeszcze na podstawie tylko i wylacznie slow Vittorio.
i znow beda nerwy.