pisalam juz chyba z grubsza jak wyglada szkolnictwo w Holandii.
obowiazek szkolny jest od 5-go roku zycia, ale mozliwosc pojscia do szkoly jest juz w wieku 4 lat. i tak dzieci ida: koncza 4 latka, ida do pierwszej klasy. ida, bo tak naprawde, nie ma co z takim 4-latkiem zrobic – nie ma przedszkoli dla 4-latkow, a siedziec z takim delikwentem w domu, to wariactwo;) troche zartuje, bo nam ze Szkrabem dobrze bylo razem w domu, ale widzialam, ze w tym wieku on potrzebowal juz wiecej niz tylko mama. tak wiec prawie rok temu Szkrab rozpoczal przygode ze szkola.
w pierwszej klasie przywitala go juf Karin. pani, ktora bardzo lubie, szanuje i juz 3 lata temu, gdy Bizon poszedl do szkoly, zauwazylam, ze jest bardzo kompetenetna nauczycielka. wie, czego dzieci potrzebuja, potrafi trzymac dyscypline, a jednoczesnie nie ma dziecka, ktore by jej nie lubilo.
po jakies 2 tygodniach w szkole, juf Karin podeszla do mnie i opisala mi po krotce zachowanie Szkraba, spytala, czy w domu tez sie tak zachowuje i jak my reagujemy. chodzilo jej o dwie sprawy: dosc frywolny charakter Szkraba i jego niemoznosc siedzenia na tylku przez dluzej niz 5 minut.
przyklad frywolnosci: juf Karin mowi: ”a teraz dzieci grzecznie ida do kacika z ksiazkami” – Szkrab owszem, zmierza ku kacikowi, ale… w podskokach. jak sama nauczycielka zauwazyla, on tego nie robi na zlosc. on tak robi, bo… ma taka ochote, bo nie widzi w tych podskokach nic zlego, bo jak on jest szczesliwy, to se musi podskoczyc;)
jesli chodzi o niemoznosc dluzszego siedzenia na tylku, to problem jest z ”koleczkiem” – pani i dzieci siedza na krzeselkach i przerabiaja tematy (np. ”Jesien”): pani czyta ksiazeczke na dany temat, pokazuje rysunki, zadaje pytania, a dzieci odpowiadaja, przez co rozwiajaja wiedze, slownictwo, myslenie. trwa to kolo 20-30 minut. podczas zajec w koleczku Szkrab kiwa sie na krzeselku, do przodu-do tylu, na boki, chodza mu nozki, raczki, bawi sie sznurkiem od spodni, zamkiem od bluzy a zapytany, zawsze zna odpowiedz…
co do frywolnosci w zachowaniu, powiedzialam, ze w domu Szkrab tez bywa klownem – czasami jest smiesznie, czasami denerwujaco. wytlumaczylam, ze u nas dziala stanowczy glos i personalizacja polecenia, czyli nie ”dzieci przestancie szalec”, tylko ”Szkrabie, nie skacz!”. jesli cos powtarza sie nagminnie, trzeba niestety poswiecic czas i zrobic pogadanke ”Szkrabie, prosilam, zeby dzieci GRZECZNIE poszly do kacika. dlaczego ty skaczesz, zamiast isc? chcesz mi dokuczyc? przeszkadza mi to. wyobraz sobie, ze wszystkie dzieci zaczna tak skakac, co sie wtedy stanie?” – Szkrab ma poczucie empatii, potrafi wyobrazic sobie, co sie stanie, gdy wszystkie dzieci zaczna skakac. tyle, ze trzeba go na te sciezke myslenia naprowadzic. wtedy sie opamieta. najwazniejsze, zeby Szkrab uslyszal swoje imie. wiem, ze nauczycielka nie moze nazywac kazdego dziecka po imieniu, gdy wydaje takie polecenie, ale na szczescie nie wszystkie dzieci tego wymagaja;) co ciekawe, Szkrab mial to samo napisane w opinii z przedszkola: ”podejscie personalne”. bo w przedszkoly gdy pani powiedziala ”a teraz zbieramy zabawki”, Szkrab trwal w swoim swiecie… dopiero, gdy uslyszal ”Szkrabie, sprzatamy!” – docieralo do niego. tak jest tez w domu. ”Dzieci, zakladajcie buty”… moge sobie wolac. Bizonowi to wystarczy. Szkraba musze zawolac po imieniu.
jest to upierdliwe, ale na szczescie kazdy, kto zna Szkraba widzi, ze to nie jest celowe, ze on potrafi sie zamknac w swoim swiecie tak, ze nie wie, co sie wokol dzieje. a jednoczesnie, jest dzieckiem tak pogodnym, ze wydaje mu sie, ze jesli on ze szczescia skacze, to i nauczycielka powinna sobie z nim podskoczyc;) mam nadzieje, ze z tego wyrosnie…
co do (nie-)siedzenia w koleczku… tu nie wiem, co poradzic. my mamy problem z siedzeniem przy stole podczas obiadu. (co ciekawe, przy sniadaniu i lunchu Szkrab siedzi spokojnie). my, gdy Szkrab tancuje przy stole, kazemy mu jesc na stojaco albo wynosimy mu talerz do osobnego pokoju i za kare je w samotnosci. jedna taka akcja na tydzien niestety musi miesc miejsce, zeby mu przypomniec zasady zachowania przy obiedzie.
podpowiedzialam nauczycielce, ze moze tez Szkrabowi kazac stac albo nawet ukarac i wyslac do kata. ale nauczycielka stwierdzila, ze nie chce go karac, bo on nie dokucza z premedytacja. ja go rozumiem. mam to samo. ja tez za dlugo nie moge usiedziec. w pracy co 15 minut szlam do toalety albo wstawalam od biurka, zeby wyjrzec przez okno, najbardziej lubilam robic eksperymenty, i to na stojaco, nie na siedzaco, a pisanie doktoratu, to byla mordega, bo wymagala siedzienia. na konferencjach cierpialam tak, ze czasami, w przerwie chodzilam po schodach w gore, w dol, w gore, w dol, byle sie poruszac. wiec ja Szkraba rozumiem. ale nie moge go usprawiedliwiac. skoro inne dzieci siedza, on tez ma siedziec. i juz… takie zycie:/
po 2 tygodniach nauczycielka sama podeszla do mnie i powiedziala, ze Szkrab okielznany. ile razy pytalam, jak sie Szkrab zachowuje, slyszalam pozytywy, z naciskiem na jego pozytywne nastawienie do zycia, radosc zycia i bogata wiedze.
niestety, nadeszly wakacje, juf Karin spelnila swoje marzenie i przeszla do II klasy, a do klasy Szkraba przyszla z II klasy juf Nel (ta, co wlasnie przeszla na emeryture). Pani prawie 65-letnia, powolna, zmeczona i nienadazajaca za 4-letnimi dziecmi. Bizon byl jej uczniem w II klasie i zyli sobie z harmonii, zgodzie, wrecz przyjazni. juf Nel byla fanka spkojnego, zdyscyplinowanego Bizonka, ktoremu dac ksiazke i juz go nie ma. za to ze Szkrabem i w sumie, wiekszoscia dzieci sobie nie radzila. po pierwsze, zawyzyla poziom, skurczyla ilosc czasu przeznaczonego na zabawe i posilek czy wyjscia na podworko. juf Karin dawala dzieciom na podworku rowerki, hulajnogi, pilke, a juf Nel nie… juf Nel nie miala cierpliwosci do rozgryzania Szkraba i jemu podobnych, wiec sie na niego regularnie skarzyla. a ja? a ja prosilam Szkraba, zeby nie dokuczal, a jednoczesnie doskonale go rozumialam i w sumie to mi go szkoda bylo. szkoda mi go bylo jeszcze z innego powodu.
juf Nel pracowala 3 dni w tygodniu, a na pozostale dni przyszla nowa nauczycielka. 4-letnie dziecko lubi miec te ”swoja nuaczycielke”, z ktora jest zzyte, ktora kocha, ktora ceni, przez ktora jest lubiane, docenianie i rozumiane. zeby dziecko zrozumiec i okielznac, trzeba miec nie tylko cierpliwosc, chec i podejscie, ale przede wszystkim czas. a jak pani, ktora widzi dziecko 2 lub 3 dni w tygoniu ma je dobrze poznac? Szkrab chodzil wiecznie skolowany, ktora nauczycielka dzis bedzie i zauwazylam, ze od wrzesnia Szkrab jest poddenerwowany, wiecej placze, zlosci sie, narzeka. zupelnie inne dziecko niz przed wakacjami. porozmawialam o tym z juf Nel i przyznala mi racje, ze rzeczywiscie, dla takich maluchow jedna nauczycielka jest najlepszym rozwiazaniem, ale co zrobic.
na dodatek, pani, ktora przychodzila na 2 dni miala male dziecko, ktore czesto chorowalo, wiec czesto byly zastepstwa – przychodzily nauczycielki tzw. zastepcze, czyli niepracujace w tej szkole, nieznane dzieciom. ja nie musialam Szkraba o nic pytac – po jego zachowaniu poznawalam, ze mieli zastepstwo. w koncu ta nauczycielka zrezygnowala z pracy, w listopadzie przyszla nowa pani, na te dwa dni. 5 grudnia juf Nel po raz ostatni poprowadzila zajecia (pozniej ”platala sie” po szkole, zeby dokonczyc administracje i pomoc w testach), a dzieci dostaly kolejna nowa nauczycielke:/
i teraz tak: juf Nel i pani, ktora przyszla z pazdzierniku nie potrafily sobie poradzic ze Szkrabem – ciagle slyszalam, ze przeszkadza w koleczku. swoja droga, jesli zajecia w koleczku trwaja te max 30 minut rano i 30 minut po poludniu, to jeszcze zostaja 3 godziny rano i 1.5 godziny po poludniu, kiedy Szkrab jest grzeczny… to chyba nie tak zle;) juf Karin Szkraba sobie okielznala, zas najnowsza pani, ta od grudnia twierdzi, ze w ogole nie ma zadnego problemu ze Szkrabem! czyli to nie tylko niespokojny duch Szkraba, ale i forma prowadzenia zajec i podejscia do Szkraba ma znaczenie:-)
tak czy siak, poprosilismy z lubym, zeby od marca, kiedy to Szkab skonczy 5 lat, przeniesc go do drugiej klasy, do juf Karin. umotywowalismy to m.in. tym, ze jak Szkrab bedzie mial wyzszy poziom nauczania, to jego glowa bedzie tak zajeta, ze nie bedzie mial czasu na krecenie sie i przeszkadzanie. juf Karin nam przyznala racje, bo wg niej Szkrab jak ma zadanie do wykonania, potrafi sie skupic i bardzo grzecznie pracuje.
dodatkowo umotywowalismy to staloscia nauczycielki, z ktora Szkrab byl emocjonalnie zwiazany.
czego nie powiedzielismy, to zmiana otoczenia. w obecnej klasie Szkraba sa chlopcy z rodzin ”nienormalnych” – obydwoje rodzice niepracujacy, na zasilkach, jednen chlopiec z Portugalii, ktory glownie przeklenstwami po niderlandzku operuje, drugi chlopiec agresor, ktory tez odpowiedniakmi k…rew rzuca, przy jedzeniu opowiadaja o duchach, potworach, gwiezdnych wojnach, kto kogo zabil… ja sie nie dziwie, ze Szkrab, chowany pod kloszem co do agresywnosci i brutalnosci, Szkrab, ktory woli ogladac bajki rysunkowe typu ”Tomek i przyjaciele”, nie odnajduje sie w takim gronie i w domu wyje, krzyczy i odreagowuje szkole. ostatnio zaczal sie bac samodielnego zasypiania, mimo ze siedzimy w pokoju obok i swiatlo mamy zapalone. histeryzuje, wyje, krzyczy, ze sie boi… skad to sie tak nagle wzielo? stawiam na opowiesci kolezkow. a klasie juf Karin sa chlopcy troche starsi od Szkraba, ale znam ich mamy sa to w wiekszosci normalne rodziny.
nie wiem, jaka decyzje podejmie dyrektor, ale mam nadzieje, ze korzystna dla Szkraba.