poszlam rano na body sculpting, zeby poskakac, jak Tom nam kaze;) ale okazalo sie, ze Tomowi urodzila sie corka, wiec go nie bylo. zastapila go inna instruktorka, chyba ”goscinna”. i od razu muzyka ”na full”. od razu po uszach, po moim systemie nerwowym…
ja chyba rzeczywiscie, jak babcia juz sie zachowuje, bo nie moge takiego lomotu po uszach zniesc. choc w sumie, lubie posluchac muzyki na sluchawkach, glosniej niz powinnam, ale wtedy jest to muzyka, ktora mnie relaksuje, a nie tempo cwiczen nadaje. i jeszcze do tego instruktorka ma mikrofon przy ustach, zebysmy slyszeli, co mamy robic. ale, jak muzyka tak dudni, to albo instruktorke zaglusza albo instruktora ”podkreca” swoj glos tak, ze w uszach wierci – wysoki glos kobiecy bardziej kluje w uszy niz meski… ale i tak, Tom tak glosno ani muzyki, ani swojego glosu nie ustawia, a wszyscy sa zadowoleni, cwiacza w rytm, bo Tom odlicza, bo jasno tlumaczy cwiczenia, a i tak malo gada, za to bardzo wydajnie zajecia prowadzi.
tak, jestem fanka Toma, raz ze wzgledu na te uszom i nerwom przyjazna glosnosc, a dwa, ze facet potrafi wykorzystac czas na maksa: jak cwiczymy nogi, to rece jednoczesnie ciezarkami wywijaja, jak cwiczymy, ramiona, to przy okazji biodrami krecimy – troche koordynacji to wymaga, ale z czasem czlowiek robi to juz bezmyslnie.
dzis najpierw seniorka (ktora podziwiam: pani na oko 60-letnia, co wtorek stawia sie i cwiczy z nami, o te 20-30 lat mlodszymi! mam nadzieje, ze i ja bede taka 60-latka;)) poprosila, zeby troche muzyke sciszyc. instruktorka zrobila gest jakby sciszala, ale zadnej zmany nie odczulam. w koncu ja, przy cwiczeniach lezacych, wstalam, podeszlam do instruktorki i powiedzialam, ze muzyka zaglusza jej polecenia i ja, gdy leze, nie wiem, co mam robic (bo jak stoje, to widze co sie na ”podium” dzieje). w koncu kobieta sciszyla to lubudubudu.
wyszlam zirytowana. dlaczego w miejscu, gdzie mam sie zrelaksowac poprzez cwieczenia, ktos atakuje moj system nerowowy wsciekla muzyka? rozbolala mnie glowa (chyba od wysokiego, swidrujacego glosu instruktorki przekrzykujacej muzyke) i juz zatesknilam za Tomem.
i teraz pytam siebie: czy to ja jestem stara babcia, moj system nerowowy jest juz tak kiepski, ze mnie taka sytuacja wkurzyla, czy ten halas atakujacy nas z kazdej strony (w kinie tez…) jest czyms wbrew naturze?