Kiedy ponad rok temu Maciek polozyl kafelki w korytarzu, polozyl bez uzgodnienia ze mna bezowa fuge, ktora zbrazowiala i bardzo nie ladnie wygladala. nie wiem czemu, ale przy wejsciu do piwnicy polozyl jasno szara fuge, ktora pieknie sie trzymala i bardzo ladnie wygladala. poprosilam wiec, zeby te brazowa fuge pokryl szara. i tak zrobil. na poczatku bylo ladnie. szybko okazalo sie jednak, ze ciemnobezowa fuga wychodzi spod szarej i w koncu mialam fugi w laty, czesciowo brazowawe, czesciowo szare. Maciek zdecydowal, ze fugi trzeba porzadnie wydlubac i dopiero wtedy polozyc szare. a ja zaczelam sie trzesc nad moimi kaflami, bo sa one niestety bardzo wrazliwe:/ nie sa to kafle ceramiczne, tylko betonowe, ktore latwo sie krusza i Maciek juz podczas kladzenia kilka kafli ukruszyl. wczoraj przyszedl niejaki Andrej (Ukrainiec), ktory pracuje dla Macka. Delikatnie, bez zadnego uszczerbku wydlubal stare fugi – tak elegancko, ze go pochwalilam, rowniez Mackowi powiedzialam, ze jestem z pracy Andreja bardzo zadowolna. Dzis Andrej mial polozyc nowe, jasno szare fugi. Wracam kolo 18.00 z pracy, Andrej cos niewyrazny, fug nie ma….. tak patrze, patrze, a Andrej mowi: ‚nooo, zafugowalem”. Ja sie gapie i czuje sie jak w basni ”Szaty cesarza” – Andrej zafugowal a ja, co, fata morgana? – widze gole rowki miedzy kaflami. Andrej dokancza: ale juz wydlubalem! He?!?!?!?!?!!?!? Zglupialam… Okazalo sie, ze Maciek dal Andrejowi fugi w kolorze… czarnym!!! Andrej myslal, ze takie maja byc, bo wzory na bialych kaflach sa czarne… no logiczne, nie? Jak Maciek wpadl, malo nie padl jak te czarne fugi zobaczyl. Biedny Andrej – musial czarne fugi wydlubac… a jutro polozy jasnoszare. Biedna ja – 2 godziny na kolanach szorowalam biale kafle, w ktorych szczelinki powchodzila czarna fuga, czyniac je szarawymi… jak ktos nie wiedzial, to by pomyslal, ze tak ma byc, ale ja chce biale kafle, nie szare! szare maja byc fugi.
Natomiast luby…. zawiozl Szkraba po poludniu na konie. Stoi luby na pastwisku, czy jak tam sie zwie wybieg dla koni (nie opanowalam jeszcze slownictwa zwiazanego z jezdziectwem), patrzy jak Szkrab jezdzi, a tu nagle owczarek niemiecki podchodzi. ja tego psa zawsze poglaszcze, podrapie, za uszka wytarmosze, pogadam, jaki jest piekny, a luby nie. no to pies stanal, podnisl noge i obsikal lubemu nogawke:DDD