coraz bardziej przerazaja mnie niektore instutucje w Holandii…. wczoraj znow szkola i szpital.
w szkole mialam spotkanie z nauczycielka i intern begeleider, ktore w ogole nie byly w stanie odpowiedziec na moje pytania. na pytanie ”co mozecie zrobisz, zeby pomoc Szkrabowi sie skoncentrowac” dostalm w koncu odpowiedz ”porozmawiac z nim” – po godzinie walkowania! ale nie chce, zeby z nim rozmwiac, bo to ja juz z nim robilam 100 razy… chce konkrety, czyny, chcce, zeby nauczycielka, ktora widzi, ze Matheo odplywa, powie ”hallo, Matheo, gdzie jestes?”, albo lekko dotknela jego ramienia, zeby sie ”obudzil”. ale im to do glowy nie przyjdzie. a moze i przyjdzie, ale dla nauczycielki to za duzo pracy! i ciagle tylko odpychanie argumentu, ze Szkrab ma swietne oceny i nie musze sie martwic. Dla mnie ocena dostateczna z matemetyki, podczas, gdy do tej pory zawsze byly piatki i czworki nie jest swietna ocena. Pol godziny walczylam o to, zeby panie zrozumialy, ze ja chce cwiczenia Szkraba do domu nie po to, by sleczec z nim nad tymi cwiczeniami, ale je sobie obejrzec, przeanalizowac i zobaczyc, gdzie Szkrab ma braki, takich jak np. nieznajomosc miesiecy.
a wieczorem akcja ostry dyzur… kolo polnocy Szkrab siurnal w lozko i na zawolal, ze strasznie boli go brzuch. Wchodzimy do sypialni, a tam taki odor, ze sie przerazilam… od razu pomyslalam, ze to zapalenie drog moczowych. pytamy Szkraba, gdzie go boli, ten pokazuje lewa strone brzucha… goraczki nie ma, ale tak placze, dotknac sie nie pozwoli, ze dzwonie na ostry dyzur, ze chce przyjechac z dzieckiem, bo podejrzewam infekcje drog moczowych. Co-asystentka odebrala telefon i mowi, ze mam czekac do rana i isc do lekarza rodzinnego, bo trzeba mocz na posiew zrobic. Z wieloma myslami w golwie, odpowiedzialam co-asystentce, ze w takim razie ja jade do innego szpitala, a na ten szpital, ktory odmiawia mi przyjecia dziecka zloze oficjalna skarge:DDD Co-asystentka mi pozyczyla powodzenia!!! ja ci tu dam powodzenie, jeszcze pozalujesz. Jestem ze Szkrabem w szpitalu akademickim, stoje przy rejestracji, dzwoni telefon: co-asystentka z pierwszego szpitalu!!! Ze przedyskutowala nasza rozmowe z lekarzem i lekarz prosi, zebysmy jednak przyjechali ze Szkrabem!!! ha, ha, ha. Wiedzialam, ze w tym pierwszym szpitalu nas szybciej przyjma niz w akademickim, wiec pojechalismy ze Szkrabem do ”pierwszego” szpitala, w ktorym juz w recepcji pani dala Szkrabowi pojemniczek na mocz, lekarz go w ciagu 10 minut poprosil do gabinetu, mnie na poczatku i na koncu wizyty przeprosil za nieporozumienie (!!!), Szkraba bardzo dokladnie zbadal i potwierdzil, ze antybiotyk juz teraz konieczny.
tak to wyglada zycie w Holandii. jak sie nie ma problemow zdrowotnych, jak sie ma ”latwe” dziecko typu Bizon, wszystko jest ok, swietne warunki pracy, swietny socjal, swietne sciezki rowerowe, ale edukacja i opieka zdrowotna… tylko skargi trzeba skladac;)