moj oryginal

wracam ze Szkrabem z nogi i rozmawiamy: jak tam panie nauczycielki, mile sa dla Ciebie – pytam. taaaaak…. moze byc…. ciagnie Szkrab, bo on, o ile sie nie wkurzy, to tak flegmatycznie mowi, tylko juf Frieda jakos tak wiecej uwagi mi poswieca, co jest wnerwiajace. O, moze dlatego, ze ja czesto ja o Ciebie pytam i ona wie, ze mi zalezy, zebys sie dobrze w klasie czul, zebys byl zadowolony? – mowie glosno, a w srodku sie ciesze: okej, czyli matka chodzi, zawraca gitare, a dziecko zyskuje uwage nauczycielki. ale to jest irytujace, ciagnie Szkrab, bo np. dzisiaj nie slyszalem jak juf (=nauczycielka) kazala nam poodsuwac od siebie lawki, wiec ona na cala klase powiedziala: Szkrabie, czy mozesz odsunac swoj stolik od stolika kolegi! Ale przeciez nie krzyczala na ciebie, mowie. Nie, ale ona ma TAKI irytujacy glos, Szkrab akcentuje ”TAKI”. Szkrabie, tlumacze, jak ona kazdemu dziecku z osobna musi powiedziec, zeby odsunelo stolik od sasiada (do sprawdzianu), to ja sie nie dziwie, ze w koncu ma irytujacy glos. Ale ona nie musiala kazdemy tego mowic, tylko mi i mojemu koledze… Szkrabie, a dlaczego juf musiala to tylko tobie i koledze powtorzyc? Moze ona za czesto musi wam rzeczy powtarzac?- chce Szkrabowi uswiadomic, ze on po prostu nie uwaza co sie wokol dzieje. Bo mysmy jeszcze rozwiazywali zadania z matematyki, a jak ja sie mam skupic na liczeniu, to nie moge sluchac tego co sie wokol dzieje, czemu nikt tego nie rozumie – zalamuje sie Szkrab. ja juz nic nie mowie… tez sie zalamuje, w srodku. nie wiem, czemu Szkrab liczyl jak inni juz skonczyli. czemu nauczycielka nie wziela pod uwage, ze on jeszcze liczyl. czemu inne dzieci i policzyly, i zareagowaly na polecenie nauczycielki… nie wiem – nie ma mnie tam, nie widze i nie wiem, kto winny..

w domu tlumacze Szkrabowi rozbior zdania. nie wiem jak po polsku nazywaja sie zlepki slow, ktorych sie nie rozdziela, bo w innym porzadku by stracily sens, nawet nie pamietam, zebysmy w ten sposob zdania kawalkowali, w jaki u Szkraba ucza, wiec sama najpierw musialam film na you tubie obejrzec, zeby zrozumiec, o co w tym biega. zrozumialam i tlumacze Szkrabowi. Jesli masz zdanie ”Mama idzie do piekarni po chleb” to nie mozesz powiedziec ”chleb idzie do piekarni po mame”, czyli ”po chleb” jest to nierozlacznym zlepkiem. Nie mozesz powiedziec ”mama idzie do chleb po piekarni”, czyli ”do piekarni” tez jest zlepikiem, ktorego nie mozesz rozdzielic, ale ”idzie mama do piekarni po chleb” mozna powiedziec, czyli ”mama idzie” mozna rozdzielic. czyli zdanie nalezy poczlonkowac na: ”mama/idzie/do piekarni/po chleb”. na co Szkrab mowi: jak sie ma troche wybrazni to mozna powiedziec, ze chleb idzie po mame do piekarni….  nie wiem, czy sie smiac, czy plakac…. w srodku jestem zla, ze Szkrab z takimi durnotami wychodzi, na zewnatrz spokoj, zlewka; nie Szkrabie, w gramatyce nie ma miejsca na fantazje, tu trzeba myslec logicznie. i dlatego lubilam gramatyke – jest logiczna. 

sen…

pospalam sobie dzis do… 11.00. a to znaczy, ze bylam padnieta;) wstalam pewna energii i z nadzieja na leniwe wypicie kawy zeszlam na dol. niestety, moje nastoletnie dzieci tak szybko i skutecznie podniosly mi cisnienie (klotnia o balona i pistolet!!! – bardzo powazny powod do klotni- ktora skonczyla sie tym, ze Bizon straszyl nas, ze zadzwoni na policje i wyprowadzi sie z domu – na jedno i drugie mu pozwolilam i…. nie widzial co zrobic;)). tak wiec bol glowy towarzyszyl mi przez caly dzien…

mimo to jajka wyskrobalam, sernik upieklam, mazurek tez, zurek ugotowalam, chalupe posprzpatalam, swieconke odprawilismy, targ zaliczylam, prania tez, nawet projekt Chinczyka, ktory ma po jutrze deadline poprawilam:D teraz jeszcze obrus wyprasowac na jutro (jeszcze zdaze przed polnoca:D) i swinki wydrapac musze, bo bidaczyny caly dzien w klatce siedzialy…

a Wam Wesolego Alleluja zycze! Zdrowych i Blogoslawionych Swiat Zmartwychwstania Panskiego. 

co raz gorzej;)

kiedys ogladalam program o natrectwach i roznego rodzaju psychozach. no i ja je rozwijam…. siedze kolo lubego, ktory je orzeszki… albo mu je zaraz wyrwe i rykne albo musze sie sama na czas ewakuowac, bo tego chrumania zniesc nie moge. i jeszcze szelesci torebka. a do tego szura nogami pod stolem – czemu on nie moze cicho siasc, tylko szura??!!?!!? na dodatek nos ma lekko nos zatkany i slysze jak sapie. nie moge, no nie moge….

co ciekawe, odglosy wydawane przez swinki, gryzione sianko czy marchewka rozczulaja mnie, a luby…

ech ide na gore, zanim sie wsciekne.

siedzenie na dziurce

moj Szkrab ma bardzo specyficzne nauczycielki; jedna albo mamrcze cos pod nosem alb krzyczy, zeby zamkneli buzie, a druga… kaze im przesunac dziurke do tylu (siasc prosto)… Szkraba bardzo to wyrazenie irytuje, mi tez nie zbyt sie podoba… dlatego poradzilam Szkrabowi, ze jesli nauczycielka tak do niego powie, ma sie spytac ”czy ma pani na mysli moj anus?” badz ”to sie nazywa anus, nie dziurka, prosze pani”, ewentualnie ”ktora dziurke ma pani na mysli”. Bizon sie smieje i prorokuje, ze Szkrab wyleci za takie slowa na korytarz. niech wyleci, to ja sobie pogadam z nauczycielka o dziurkach. 

co ciekawe…. dokad narobila rabanu dotyczacego sprawdzianow Szkraba, Szkrab nagle uzyskuje maksymalna ilosc punktow z testow! zastanawiam sie, jak to sie stalo, ze moje dizecko nagle cudownie zmadrzalo. co prawda, cwiczymy z nim w domu, ale on w domu od razu umie, o co go pytamy… 99% zadan i testow w domu rozwiazuje bezblednie. skad wiec spadek ocen o cala skale w zeszlym semestrze?

prawie 40-latek

luby, ktory w lipcu skonczy 40-tke sypie sie. 2017 rok zaknczyl zapaleniem pluc, pozniej mial grype, nastepnie zlamal lokiec, a dzis mial usuwanego tluszczaka na biodrze. niby prosta procedura, pod lokalnym znieczleniem, ale musialam lubego obwiezc tam i z powrotem. raz, ze ze zlamanym i zoperowanym ramieniem nie wolno mu prowadzic samochodu, a dwa, ze po dzisiejszym zabiegu, tez nie wolno mu samodzielenie jezdzic, ani na rowerze, ani samochodem. wszyscy mu mowia: no tak, 40-tka na karku, a luby dzielnie prostestuje, ze jeszcze ma 39 lat;)

po zabiegu luby slyszy, ze nie wolno mu siedziec w kapieli przez dwa tygodnie, bo rany po usunietym tluszczaku nie wolno ”intensywnie” moczyc. luby sie zaczal smiac, ze przysznica tez mu nie wolno brac, bo ma 20cm szew biegnacy wzdluz ramienia, przez zoperowany lokiec. czyli przez najblizsze dwa tygodnie nici z procedur higienicznych:D ale pani doktor obejrzala szwy na ramieniu i stwierdzila, ze juz sa w na tyle dobrym stanie, ze krotki prysznic im nie zaszkodzi;) ufff… cale szczescie, bo smierdzcych facetow nie trawie;)

i wrazilam nadzieje, ze luby juz limit na pobyty w szpitalu wyczerpal;) choc jeszcze wyciaganie metalowych sztyftow z lokcia go czeka….

wygodne szpile

dostalam od mamy i taty piekne trzewiki na dosc wysokim, cieniutkim obcasie. szpilki. w windzie pani mowi: piekne te twoje trzewiki, ale czy wygodne? a ja na to: wygodne, bo dobrze wyprofilowane. i to jest to: miewalam buty na plaskim obcasie, ktore wcale wygodne nie byly, bo jakos nie na moja stope uszyte, miewalam buty na 6-cio cm obcasie, ktore byly wygodniejsze od butow na 1cm obcasie, a teraz mam szpilki, ktore z pewnoscia do latania po miescie sie nie nadaja, ale do pracy sa idealne: ladne i wygodne, bo dobrze wyprofilowane.

czekanie na operacje….

Luby tak sie w piatek zalatwil, ze lokcia nie ma. Wczoraj sciagnal opaske uciskowa, ktora mu zalozono na ostrym dyzurze, zeby opuchlizna zeszla, a tam, w miejscu, dzie normalnie znajduje sie lokiec, luby ma wklesniecie. Niby nic go nie boli, ale i tak kazalam mu isc do lekarza. Jak lekarka zobaczyla jego ramie, cale obite, we wszystkich kolorach teczy, nawet go nie dotknela, tylko od razu na radiologie wyslala. Zdjecie wykazalo, ze lokiec nie dosc, ze polamany na kilka czesci, to jeszcze poprzemieszczany. Wiec operacja konieczna. Luby sniadania wyszedl z domu i czeka na to az sala operacyjna sie zwolni… na czczo. A jest juz godzina 15.30… i nikt nie wie, kiedy sala bedzie wolna… na dodatek, wlasnie mu przyniesiono menu szpitalne i moze wybrac, co bedzie jadl po operacji. Biedny luby, glodny, zestresowany, zmeczony…

koniec ferii

nasze dzieci mialy tydzien ferii wiosennych (zwanych tez krokusowymi). pechowo dla krokusow, a na szczescie dla dzieci chwycil porzadny mroz, pozamarzaly stawy, jeziora, a to oznacza, ze Holendrzy powyciagali lyzwy i ruszyli szusowac na lonie natury. nie wiem skad sie to bierze, czy tacy ostrozni, madrzy czy doswiadczeni, ale nie slyszy sie o utnieciach z powodu zalamania sie lodu. plaga sa natomiast polamani, zwichnieci czy poobijani fanatycy, ktorzy zapelniaja tutejsze odpowiedniki SOR-ow. takim wlasnie fanatykiem okazal sie luby ktory w piatek tak sie rozpedzil, ze dumnie sunal szybciej od wiatru, az w koncu tak wyrznal, ze nadal nie wiadomo czy lokiec jest tylko obity i przez to podwojnych rozmiarow, czy zlamany i nadaje sie do operowania. w piatek tego nikt nie byl w stanie okreslic – zalozono lubemu opaske uciskowa, zeby wspomoc schodzenie opuchlizny i dopiero we wtorek bedzie mozna stwierdzic, co dalej. ja, wredna zona, kiedy uslyszalam co sie stalo pomyslalam dwie rzeczy: 1. no to teraz juz naprawde WSZYSTKO bedzie na moich barkach i 2. cale szczescie, ze to luby a nie ktores z dzieci.

dzieci zakonczyly ferie cale i zdrowe. choc Bizona dzis glowa bardzo bolala – podejrzewam, ze ze zmeczenia po kilku dniach szalenstw na lodzie.

ja dziec wzielam do klubu ”mlodych naukowcow”, gdzie Bizon sie hmmm… troche wynudzil, za to Szkrab…. moja krew: oczka mu zablysly, gdy zobaczyl transformatorki, druciki, sprzet do spawania – wszystko, co potrzebne, zeby sie kreatywnie wyzyc. Szkrab byl zachwycony zmianami, jaki zachodzily w drucikach pod wlpywem goraca pochodzacego z spawarki (>230C ), jak mogl polaczyc kabelki, zrobic pierscionki:) w srode znow tam chce isc. Bizon nie;) no coz, kazdy jest inny. 

z mama obejrzalam ”Pana od muzyki” – tu znalazlam:http://bogtube.pl/search.php?keywords=pan+od+muzyki&video-id=

bardzo nam sie film spodobal:)

do nauczycielek Szkraba przed chwila wysmarowalam emaila, a propos raportu Szkraba, na ktorym staly oceny o skale nizsze niz w poprzednich latach: zadnych pretensji, tylko prosba o dostarczane nam kopii (badz wypozyczanie do kopiowania) wszystkich sprawdzianow i kartkowek Szkraba. wszystkich. co nas bowiem uderzylo byl fakt, ze oceny z przedmiotow, do ktorych Szkrab przygotowywal sie w domu byly o skale wyzsze. wiem, ze beda nieszczesliwe, ze obgadaja nas za placami – mam to w nosie – tu chodzi o moje dziecko. dziecko, ktore ma zanizone poczycie wartosci, ktore czuje sie glupsze o brata, ktore twierdzi, ze do niczego sie nie nadaje, a ktore wg mnie jest super madre, tylko…. ”troche inne”;)