niby nie mam corki, wiec ciuchow, butow czy kosemtykow raczej nikt mi podkradac nie bedzie. choc… troche czasu uplynelo zanim odkrylam, ze ze moj zel do wlosow jakos szybciej niz zwykle sie konczy, bo Bizon codziennie sobie uklada fryzure uzywajac mojego zelu. przed chwila Bizon zaliczyl niedzielna kapiel relaksacyjna:D mamoooo, gdzie masz suszarke do wlosow? ”tu i tu” – zdziwiona, ale podalam polozenie mojej suszarki. luby tez rzucil zdziwione spojrzenie… za chwile slyszymy Szkraba jak pyta Bizona: „co ty ROBISZ???”.
tak, moj syn dorasta…
______________
po wieczornym szalenstwie ze Szkrabem wyleje jeszcze swoje przemyslenia na temat samodzielnego odrabiania zadan przez dzieci i na temat… jezyka. bo Szkrab we wtorek ma przeanalizowac przed klasa wiersz i analze ma przygotowac w domu. razem z lubym poszukali na internecie wiadomosci o poecie, Szkrab spisal (samodzielnie) na kartce co chce powiedziec i jest gotow. no dobrze, synu, mow, matka slucha. a syn zaczyna: koledzy i kolezanki (luby mu podpowiedzial jak zaczac, bo Szkrab nie wiedzial jak zaczac – nauczycielki dzieciom nie powiedzialy), chcialbym przeanalizowac moj wiersz pt.’…. nie wytrzymuje do konca zdania i poprawiam ”nie twoj wiersz, tylko wybrany przez ciebie wiersz” – Szkrab ekspoluduje, krzyczy, ze tak sie wlasnie mowi, ze wszyscy w klasie tak mowia, ze nauczycielki nie mowia, ze tak nie mozna!!!!! Wiec on tez tak bedzie mowil!!! No to ja znow, ze to jest nielogiczne, zeby myslal samodzielnie, a nie powtarzal bezmyslnie jak papuga, ze przeciez on tylko wybral ten wiersz, ze go nie napisal…. ale Szkrab nie daje mi skonczyc, jest wciekly, bo on uwaza, ze sie juz przygotowal do prezentacji, czeka na oklaski, a matka go przy pierwszym poprawia! slysze, ze ja nie umiem niderlandzkiego, ze tak sie mowi i juz. Bizon Szkraba popiera. luby sie wtraca, mowi, ze mama ma racje… i zaczyna sie: wariatkowo!!!
Szkrab zaczyna plakac, smazmowac, jeszcze chwila i rzuci sie na ziemie. zeby go postawic do pionu mowie, ze jak w ciagu 30 minut ogranie wiersz i siebie, to jeszcze zdazy pograc na komputerze. Szkrab powoli zaczyna normalniec… zaakceptowal nowa wersje rozpoczecia analizy wiersza: ”na dzisiejsza prezentacje wybralem wiersz poety takiego-owakiego pt. ”tytul”. I tak przez kolejne 45 minut pracuje nad poprawnym budowaniem zdan przez moje dziecko… nad logika, nad dykcja. nie nauczycielki, tylko ja. nie wiem, ze moze i sa geniusze, ktorzy z mlekiem matki wyssali poprawne wyslawianie sie, ale smie twierdzic, ze wiekszosc osob, ktore znam, nie wyssalo tej wiedzy, tylko ja nabylo. Podpowiadam jak zakonczyc (”dziekuje za uwage”), bo tego tez moje dziecko nie wie. Na koncu wszyscy czworo jestesmy psychicznie umordowani. Bo Szkrab nie jest latwy, oj nie… a ja tez nie odpuszcze. i Bizon wtraci swe 5 groszy, zeby przypadkiem ogien nie wygasl. najlepiej ma sie luby, ktory siedzi zdala od nas (czym mnie wkurza), nie wtraca sie (wygodnicki!) i tylko jak dzieci zarzucaja mi brak znajomosci jezyka, luby laskawie przychodzi z odsiecza.
I takie rozne mysli mi przechodza przez glowe… m.in. to ze jestem rozczarowana nauczycielkami: kaza dzieciom przygotowac prezentacje, ale ich nie nauczyly jak ta prezentacje zbudowac, nie podaly przykladow zdan rozpoczynajacych, zakonczajacych prezentacje, lacznikow, ot tak stawiaja na samodzienosc dziecka… a ja sie buntuje na taka samodzielnosc. bo jak to moj szef mowi: najpierw sie naucz chodzic, a pozniej probuj latac. tak, trzeba miec jakies podstawy, zeby byc samodzielnym i kreatywnym. do tego jestem zla, ze nauczycielki nie wylapuja zwrotow jezykowych, ktore sa niepoprawne… choc moze one same nie widza braku logiki w omawianiu ‚mojego wiersza”, ktorego nie napisalam?
Pamietam jak nasza polonistka bardzo nam tlukla do glowy, ze do mowienia nalezy uzywac nie tylko slow, ale i logiki. Pamietam, jak wtlaczala nam do glow, ze nie mowi sie ”prosze pania” (przeciez nie graja! odpowiadala, bo pania to sie prosi tylko do tanca;)), tylko ”prosze pani”.
Ostatnio mialam starcie z moim studentem, ktory mi zarzucil, ze ja mu tylko ”jezykowo” sprawdzilam artykul, podczas czy on oczekiwal innego;) a ja mu owszem zdania popoprawialam, bo jak czytam cos, co jest wbrew logice, to mnie palce swiezbia. bo moj student powypisywal, ze np. ”problemy/symptomy (pacjenta) sie poprawia”. ja na to, ze stan zdrowotny pacjenta moze sie poprawic, ze skala problemow moze ulec redukcji, ze symptomy moga zlagodniec, ze bol moze zmalec, ale problemy sie nie moga poprawic. I ten moj student nie mogl tego pojac!!! On twierdzil, ze mamy po prostu inny styl pisania!!! I za chiny nie mogl zalapac, ze to jest zwyczanie nielogiczne, co on powypisywal…
I tak jak ten 23-letni student nie mogl mnie zrozumiec, tak samo Szkrab i Bizon nie mogli pojac, czemu ja sie czepiam. A ja nie trawie belkotu. Lubie poprawny, przejrzysty jezyk. I nie odpuszcze. Dopoki moge, nie pozwole moim dzieciom samodzielnie przygotowywac prezentacji i esejow, i kazdy blad im wytkne, zeby pisali i mowili poprawnie, logicznie, przejrzyscie i zrozumiale. Najpierw ich naucze, pozniej pozwole byc samodzielnymi.