Czesto mijamy sie w zycu z prawda, czasem swiadomie, czasem nieswiadomie… do drugie czasami wynika z niedoinformowania, z naginania prawdy do naszych przekonan, albo zeby udowodnic, cos za wszelka cene, ubarwic zycie, siebie…
I tak ostatnio sledze dyskusje o darmowej antykoncepcji, ktora w krajach UE ponoc jest darmowa… ponoc w Holandii tez. mimo ze antykoncepcji nie uzywam, to jak slysze ‚za darmo’, wlacza mi sie lampka ostrzegawcza. bo nic nie ma za darmo. nawet w EU, nawet w Holandii. Tabletki teoretycznie sa refundowane przez… nie, nie przez NFZ, bo takowy nawet nie istnieje. Przez ubezpieczalnie zdrowotne. Prywatne. Ktore nie dosc, ze tanie nie sa, to jeszcze maja rozne pakiety. Pakiety roznia sie cena, a co za tym idzie, zakresem tego, co bedzie zrefundowane i odstetkiem refundacji – czyli nawet jesli juz antykoncepcje refunduja to nie zawsze (=rzadko) w 100%. Na dodatek, zeby miec prawo do refundacji, kazdy, niezaleznie od rodzaju pakietu, jest zobowiazany do zaplaty ”minimum”, ktore na dzien dzisiejszy wynosi cos okolo 365 euro. Zo to oznacza? Ze zanim antykoncepcja zostanie refundowana, obywatel musi z wlasnej kieszeni wybulic 365 euro i dopiero wtedy moze prosic o refundacje. No coz, choc cen tabletek antykoncepcyjnych nie znam, to wydaje mi sie, ze za te 365 euro smialo rok antykoncepcji mozna pokryc… A z kazdy nowym rokiem nalezy zaplacic kolejne 365 euro… Od znajomej Holnderki slyszalam, ze spirale w ogole nie sa refundowane, tylko jej zalozenie. Fakt niesprawdzony, ale znajoma z Polska nie ma nic wspolnego, wiec niezaleznie od tego czy lubi nasz obecny rzad, czy nie, powodow do mijania sie z prawda raczej nie miala. I tak to wyglada darmowa antykoncepcja w Holandii.
Moj szef, ktorego zona pochodzi z Wegier, czyli tez bylego komunistycznego kraju, ma jakis tam sentyment do Polski i ciagle porownuje ja z Wegrami. I ciagle mu wychodzi, ze jedyna roznica jest jezyk i polozenie geograficzne. Bo jak szef w mediach slyszy, o tym demokracja w Polsce jest juz martwa, to mowi ”o to tak jak na Wegrzech! Nawet inteligentni ludzie, ludzie piastujacy stanowiska uniwersyteckie, maja zamydlone oczy i nie widza, ze im sie odbiera demokracje” – ekscytuje sie szef. A gdy pytam, skad ma takie informacje, to mi mowi, ze z wiadomosci. Ja na to, ze media nigdy nie sa obiektywne, ze jak pojdzie na prawicowy kanal, to sie dowie innej prawdy niz na lewicowym kanale, a z kolei Holenderskie kanaly wybieraja to, o najbardzie ekscytujace, czy ”Demokracja Polsce odebrana”, bo przeciez nikt w Holandii nie pusci wiadomosci ”Polacy walcza o gratisowa antykoncepcje”.
Jak wiadomosci plynace z mediow nalezy filtrowac ilustruje tez temat edukacji seksualnej na zachodzie. Bo ponoc w Holandii dzieci ja maja. No moje nie mialy. To znaczy mialy, ale w domu.. Owszem, istnieja roznorakie programy do eduakcji seksualnej (lacznie z tym co to jest mastrubacja, lechtaczka, itd. , kotry moze byc przerabiany w klasie 4 podstawowki = u nas dzieci 7-letnie), ale na papierze, w praktyce nie slyszy sie, zeby ktos tak szczegolowo ten program realizowal. Owszem, dzieci dowiaduja sie o roznicach anatomicznych (ja 30 lat temu w podstawowce, na lekcji biologii tez), Szkrab widzial w szkole film, jak sie rodza owieczki, ale to jest raczej lekcja o tym jak powstaje zycie, a nie o np. antykoncepcji, i mysle, ze na lekcjach przyrody/ biologii w Polsce tez jest to omawiane. Kiedys Szkrab dopytywal w sklepie o podpaski: co to, po co. Wiec w koncu w domu siadalam i chlopakom w skrocie opowiedzialam o menstruacji. Z ich twarzy i pytan, wywnioskowalam, ze nawet 11-letni Bizon zielonego pojecia nie mial czym jest manestruacja. Tak to wlasnie jest wyedukowany. Mysle, ze w Holandii edukacje seksualna uwzgledniono w programie, ale nie jest to program obowiazkowy, a przynajmniej nauczyciele sami moga zadycydowac co i jak szeroko omowia. A nauczyciele nie maja na to czasu, wiedzac, ze dzieci musza wypasc dobrze na testach z czytania ze zrozumieniem, z bogatego slownictwa, z procentow, ulamkow i dlatego szkoda im czasu i nenergii na edukacje seksualna.
Do tego, ci, ktorzy o tejze edukacji marza, twierdza, ze swiadomosc nastolatkow obnizylaby ilosc ”wpadek” wrod nastolatkow. No a statystyki pochodzace Anglii nadal wskazuja, ze Anglia, w ktorej (ponoc!) jest edukacja seksualna, jest niestety liderem pod wzgledem ilosci aborcji wsrod nastolatek. Czyli jednak sama swiadomosc nie pomaga…
Tak mi sie zebralo mysli, a ze siedze w domu z goraczka i zawalonymi zatokami, to spisalam ten zalew mysli… jest ich wiecej;) ale juz nie mam sily na pianie. a Wy pewnie na czytanie;)