przebieglam sie po domu aparatem, bo jak juz dokumentowac, to na calego. o to wyniki mojego biegu:
1. Oto luk, jeden z bardzo niewielu elementow, ktore zdecydowalismy sie zachowac. ba, zawalczyc o niego.
bo nie bylo osoby, ktora by pod czas remontu nie spytala: a ten luk to tez do zbicia?
NIE – twardo z luby obstawalismy za lukiem. i zostal.


a taki mam widok z kuchni: ogrod, w ciagu dnia pelen slonca, bo skierowany na poludniowy wschod. tak wyglada kolo 20.00.
musze przyznac, ze piekny mi ogrod zostawila poprzednia wlascicielka: juz od konca lutego zawsze cos w nim kwitnie:
a to przebisniegi, pozniej krokusy, teraz chiacynty, tulipany i… nie wiem, co to za krzew, ten zolty, ktory widac na zdjeciu.
z tylu, u sasiadow magnolia: piekna, duza, okazala.

a taki widok, na niebo, korony drzew i dwa wiezowce ma Bizon, gdy lezy w swoim pilkarskim lozku:) krolestwo Bizona znajduje sie na drugim pietrze. gdy wyjrzy przez okno, widzi rzad ogrodow: nasz i po bokach sasiadow.

jak juz sie wczlapalam na gore, to pokaze Wam moj fitness, ktory dopiero powoli urzadzam. fitness znajduje sie w prawym skrzydle strychu.
do rowerku dojdzie bieznia (dla mnie) i rowing (=kajak???) dla lubego.

tu stanie moje biurko do pracy. na razie stoi balagan i polki, ktorych miejscem docelowym jest piwnica.

a w lewym skrzydle strychu mamy legoland. dzis wyjatkowo ”schludny”:D

schodami ide w dol: mijam pierwsze pietro, sypialnie nasza, Szkraba i goscinna, lazienke i pralnie i schodze na sam dol,
do wc, gdzie czeka na mnie… wspomnienie z Wenecji:

biegi koncze w wypoczynkowym, gdzie czeka na mnie kochana Blondi:

Na koniec dodam jeszcze, ze nasz dom pprzypomina architektura domy z lat 20-30-tych. czerwona cegla, duze okna, wysokie sufity. dlatego zdziwilam sie bardzo, gdy w dokumentach wyczytalam, ze dom wybudowano w latach 50-tych, kiedy to juz styl sie zmienil i zaczeto budowac domki ”kwadraciki”, ktore generalnie nam sie z lubym nie bardzo podobaja: za niskie, za kwadratowe, bez klimatu, bez fantazji. a nasz dom jest inny;) doweidzialam sie przzypadkiem od sasiada: plany naszego domu i innych domow na naszej ulicy zostaly wykonane tuz przed wybuchem II wojny swiatowej. domu przed wojna nie zdazono wybudowac, ale plany zachowano i wykorzystano w latach 50-tych. i tym oto sposobem mamy dom w klimacie lat 30-tych, za to 20 lat mlodszy:)