jakies fatum wisi nad Jastrzebia Gora. niby sie dogadalam co do terminu, a dzis dostalam emaila, ze jednak w tym czasie, kiedy mi zalezalo, domki sa juz zajete.
zaczelam wiec wydzwaniac i okazalo sie, ze… wiekszosc domkow letniskowych jest juz zarezerwowana na caly lipiec… troche mnie rozpacz ogarnela, bo bardzo sie juz nastawilam na te wakacje. zalezalo mi, zeby zwiedzic Kaszuby i jednoczesnie wygrzac sie nad Baltykiem, wiec wydzwonilam chyba wszystkie mozliwe domki letniskowe w tym rejonie. Niestety, zostaly tylko pokoje albo kampingi bez lazienki (tzn. z lazienka zewnetrzna). no coz… nie te lata;) jeszcze 11 lat temu zgodzilam sie na taki campingowy nocleg, ale juz wtedy wnerwiala mnie fruwajaca plastikowa kurtynka od prysznica, ktora przyklejala sie do mnie za kazdym razem, gdy ktos wszedl do wspolnej lazienki i zrobil przeciag. nigdy wiecej wspolnych prysznicow. jestem za stara, za wygodna, za leniwa i pamiec mam juz zbyt kiepska, wiec pewnie zapomnialabym mydla, albo co gorsza recznika i zamiast sie zrelaksowac, to tylko bym klela.
majac 38 lat nastawiam sie na komfort, czyli lazienka w srodku, tylko i wylacznie na mnie i mojej rodziny.
pokoj tez mi sie nie usmiecha, bo spanie z naszymi dziecmi, we czworke w jednym pokoju jest upierdliwe: wieczorem chcemy sobie dluzej poczytac, winko skonsumowac, a rano dzieci wstaja ze wschodem slonca i nam sie nie daja wybyczyc.
na dodatek, moze w tym roku dojedzie moj brat na kilka dni i w takiej sytuacji jeden pokoj to zabojstwo.
stad jedyna opcja jest domek. ale co zrobic, jak wszystko zarezerwowane? – szukac w ”dziurach”. udalo mi sie znalezc domek w Sztutowie (czy ktos slyszal o tej wsi???). super nazwa dla lubego:DDDD
oprocz tego studio w Stegnie. i wahalam sie… Stegna wieksza, studio ladne, okolica ladna, blisko do plazy…
dlaczego jedna bardziej necila mnie wies??? chyba dlatego, ze sobie z wlascicielem pogawedzilam. byl zainteresowany wiekiem dzieci, skad bede jechac, powiedzial, ze byl w Holandii, spytal, czy znam Pomorze, zareklamowal to, o czym marze: spokoj. do tego domek jest przy galerii, gdzie mozna nacieszyc zmysly… i jeszcze ten mily, spokojny glos.
pokazalam lubemu zdjecia domku i studio. luby od razu zdecydowal: domek.
i tak to wlasnie z lubym ze mna jest: choc sie roznimy, to jednak w takich sytuacjach, niezaleznie od siebie, wybieramy to samo. podobnie z ludzmi: jesli ktos mi sie spodoba, to i luby go polubi; jesli ktos mi od pierwszego spojrzenia nie pasuje, to i luby bedzie mial alergie do takiej osoby;)
i jeszcze sprawa gosci… wspomnialam lubemu, ze moze moj brat by na 3-4 dni dolaczyl… lubemu to pasuje. ale w takim razie, moze jego siostra by tez mogla dolaczyc??? NIE. bo szwagierka nie dolaczy na 3-4 dni, tylko na caly tydzien, bo szwagierka ma plaski jak deska brzuch, dzieci nie rodzila, wiec nie ma rozciagnietej skory, a ja tak! i jak ja mam sie zrelaksowac na plazy to bez szwagierki. moj brat to moj brat. a szwagierka to obca baba. wrrr. no i te 7 dni… nie, nie i nie. nie chce przez caly tydzien moich wakacji silic sie na uprzejmosc. inne mam zainteresowania niz szwagierka i np. windsurfing czy narty wodne nie sa mi do szczescia potrzebne. mi potrzebny jest sw. spokoj, czyli plaza, piasek, wiaderko i woda. a szwagierke nosi, jak mnie 11 lat temu, kiedy jeszcze dzieci nie mialam;) tak wiec NIE. zadnej szwagierki. moj brat i owszem;)