jakis czas temu nasza studentka zgodzila sie na prezentacje wynikow bez konsultacji z nami. szef nie byl zadowolony – mial powody. studentka tlumaczyla sie, ze musiala dac odpowiedz w ciagu dnia, wiec dala… pozytywna odpowiedz. szef powiedzial wtedy: nigdy nie zgadzaj sie, gdy ktos cie naciska, w pracy, w zyciu prywatnym, nigdy. to bylo zdanie do studentki, ale i ja je sobie zapamietalam.
dzis dzowni do mnie pani z Jastrzebiej Gory, gdzie chcialam zarezerowowac domek na tydzien wakacji letnich. jakims takim narwanym tonem zaczela pytac, czy ja chce ten domek, czy nie chce, bo jeszcze zaliczki nie zaplacilam, a ona ma jakiegos pana na telefonie, ktory chce ten domek. zdziwiona odpowiedzialam, ze chce domek i rezerwacje potwierdzilam e-mailowo, ze owszem zaliczka byla wspomniana, ale nie jako forma potwierdzenia rezerwacji i nie bylo konkretnej daty, kiedy ta zaliczka ma byc wplacona. na dodatek, wczoraj potwierdzilam emailowo rezerwacje, wiec nawet jakbym zrobila przelew internetowo, to i tak te pieniadze by od razu nie zostaly z naszego holenderskiego konta przelane.
a pani dalej nerwowym tonem, czy ja chce ten domek czy nie. no przeciez mowie, ze chce! no to mam zrobic ten przelew, bo tu inni chetni sa. no dobrze, zaraz zrobie ten przelew, ale probuje wytlumaczyc jeszcze raz, ze pani dzis kasy na koncie nie zobaczy, ze pewnie dopiero w pn albo we wtorek bank zrobi przelew.
pani mi daje meza, ktory znow to samo mowi… w tle krzyczaich dzieci, szczeka pies, pan znow o pieniadze naciska… 600 zl. znow mowie, ze dobrze, ze zaraz przeleje, ale ton rozmowy zaczal mnie wnerwiac, wiec mowie, ze zrobie przelew, choc to w sumie troche ryzykowne, bo jaka ja mam gwarancje, ze domek istnieje, ze nie nie podoba mi sie przelewanie takiej sumy w slepo, ot tak. pan na to, ze to zufanie w obie strony, bo jak ja nie zaplace, on mi zarezerwuje domek, a ja pozniej nie przyjade, to on tez straci. co straci? nie zarobi, ale nie straci, bo to ja jemu mam kase wyslac, a nie on mi. ale ok, mowie po raz nie wiem juz ktory, ze zaraz zrobie przelew, a pan znow o potwierdzeniu przelewu, zebym mu jeszcze dzis wyslala, bo jak nie, to on wynajmnie ten domek komus innemu.
a wie pan co, niech pan sobie wynajmuje ten domek komus innemu. nie lubie jak mnie ktos naciska, wiec do widzienia.
zrezygnowalam.
jeszcze nigdy nie mialam o czynienia z tak nachalnymi ludzmi. nie trawie nachalnych ludzi. i id takich ludzie nie bede wynajmoac domku. ja sobie znajde milszych gospodarzy nad Baltykiem..