od tygodnia mamy remont. tylko przedpokoj i pokoj wypoczynkowy, a caly dom jest w pylowej mgle. codziennie pucuje jadalnie, kuchnie i lazienke, bo inaczej pyl zgrzytalby nam zebach, w lazience zrobilaby sie papka z pylu i wilgoci. ale jest fajnie. widze postepy w robocie, takie, jakie sobie zyczylam, a na dodatek mam fajna, polska ekipe (dwuosobowa). Pawel to nasz koscielny organista i pomaga Mackowi, ktorego zwie prezesem:) Fajne chlopaki, w wieku mojego brata, czyli 6-7 lat ode mnie mlodsi. Milo z nimi pogadac, nie leca przeklenstwa, bluzgi i bardzo solidnie i rzetelnie swa robote wykonuja. i jak na warunki remontowe, sa bardzo czysci.
dzis spotkalam sie z kolezanka ze studiow, bo byla przejazdem w naszym miescie – nie chcialam jej zapraszac z 2-letnia coreczka do naszego zapylonego mieszkania, wiec umowilysmy sie w malpim gaju – dzieci sie wyszalaly, a my kilka godzin pogadalysmy.
po 10 latach malzenstwa wiem juz czym sie rozni zakochanie od kochania:) to pierwsze to tylko te przyjemne motyle w brzuchu i przeciagle spojrzenia, a kochanie to to codzienne wsparcie, empatia i wspolne wieczory ramie w ramie – wole kochac niz byc zakochana:)
ostatnio Szkrab mnie powalil swoim rozumowaniem: mowie, zeby uwazal na drzwi od szafki, bosobie glowe rozbije. Szkrab pyta zdziwiony: jak to rozbije??? No normanie, uderzysz i bedzie ci krew leciala, odpowiadam. Ale jak, rozbije i nie bede mial glowy??? Tym razem ja sie dziwie, dlaczego nie mialbys miec glowy? No bo jak sie zbije, to jej nie bede mial! – mowi Szkrab. okazalo sie, ze Szkrab rozumial rozbita glowe tak jak rozbija sie szklanke;) a jak sie szklanka zbije, to rzeczywiscie, juz po szklance.