czesto czytam na polskich stronach, ze w Polsce brak edukacji seksualnej. mi jej nigdy nie brakowalo, sama sie na czas uswiadomilam, w nichciana ciaze nie zaszlam, a wiedze mialam dopasowana do poziomu mojego zainteresowania (ktore dosc spore bylo;). mimo braku interentu i lekcji z wychowania seksualnego, co chcialam, to wiedzialam.
wczoraj dostalam maila ze szkoly chlopakow, ze w nastepnym tygodniu dzieci beda mialy kurs edukacji milosno-seksualnej, w zalaczniku plan zajec.
w klasie 6-7 latkow (Szkrab) dzieci beda mowic wiecej o uczuciach, o zakochaniu sie, o tym jak sie rodza zwierzata, bedzei tez watek pedofilii: dziecko ma sobie uswiadomic, ze nie kazdy dotyk czy slowo musi byc przyjemny i ze jesli dziecko tego sobie nie zyczy, ma odmowic, ma o tym powiedziec zaufanej osobie. ok. niech bedzie.
w klasie 8-9 latkow (Bizon) bedzie uswiadamianie skad sie biora dzieci i jakie sa roznice anatomiczne miedzy chlopcem i dziewczynka. generalnie, nie brzmi zle. ale ogladam przyklady lekcji. dzieci beda poznawac znaczenie slow np. clitoris… lechtaczka. moze jestem staroswiecka i pruderyjna, ale ja nie cche, zeby moj 8-letni syn uczyl sie, ze ”lechtaczka to guziczek miedzy wargami sromowymi, ktorego dotykanie moze byc przyjemne”. nie chce, zeby uczyl sie, ze”wagina to dziurka, do ktorej pozniej bedzie wprowadzany penis”. nie podobaja mi sie te definicje i nie widze potrzeby mowienia o tym 8-letniemu chlopcu, ktory jeszcze sw. Mikolaja wierzy. ja chce byc ta osoba, ktora wytlumaczy dziecku, co to jest seks, skad sie biora dzieci, jak to mozliwe, ze mama i tata sie nie wstydza, ze na tym polega milosc, zaufanie, bliskosc. Jako ze jestesmy osobami wierzacymi, chce o relacji kobiety z mezczyzna opowiedziec z perspektywy duchowej, jak to Pan Bog wymyslil, a nie o lechtaczce-guziczku. Uwazam, ze to rola moja i lubego, a nie pani w szkole. I ze to my, rodzice, powinnismy dopasowac ilosc wiedzy do naszego dziecka: nie do wieku, ale do poziomu jego zainteresowania i dojrzalosci emocjonalnej. i nie chodzi o to, zeby czekac jak najdluzej, bo wiem, ze dla rodzicow dzieci za zawsze za male ”na te sprawy”. chodzi o komfort dziecka, o to, zeby ta informacja byla ”wygodna”.
Do tej pory mowilismy dzieciom, ze jak mama i tata sie kochaja, to sie czesto przytulaja i wtedy nasionko z brzucha taty przeskakuje do brzucha mamy i wtedy zaczyna rosnac dziecko. ze Pan Bog w tym pomaga. ze pani ma dziurke miedzy nogami, ktora otwiera sie wtedy, gdy dziecko jest juz na tyle duze, zeby zyc poza brzuchem mamy i ze dziecko przez te dziurke wychodzi – o co dzieci by nie zapytaly, dostawaly odpowiedz dopasowana do wieku, bez klamstw. Szkrab juz gdzies widzial film jak sie rodza owieczki, bo sam nas poinformowal, ze owieczki wychodza z pupy mamy.
Kiedy patrze na moje dzieci, to mam wrazenie, ze mlodszy Szkrab jest bardziej dojrzaly emocjonalnie, ze on w wieki 8 lat moglby byc uswiadamiany. ale Bizon? Bizon byl i jest dzieckiem bardzo niewinnym. dzieckiem, ktore np. nie potrafi klamac i kombinowac, za to potrafi bezradnie plakac, bo jest nadrwazliwcem. ja to widze jako zalete, ale nie czyni to jego (i naszego;)) zycia latwym. Bizon jest chlopczykiem, ktory zyje w swiecie wikingow i pilki noznej.
Mysle, ze ogladnie obrazkow z wagina, wargami sromowymi i lechtaczkami moze byc bardzo krempujace dla chcopcow i dziewczynek, ze takie lekcje, przynajmniej w tak mlodym wieku, powinny byc prowadzone osobno. ale w konspekcie czytam, ze dzieci beda podzielone w grupki 2 chlopcow plus 2 dziewczynki…
wiem, ze niektorzy rodzice o tym (i nie tylko o tym) z dziecmi nie rozmawiaja. ale dlaczego o ja czy moj syn mamy ponosic tego konsekwencje?
nie wiem, co z tym zrobic i chyba w pn. pogadam z nauczycielka Bizona, spytam, w jakim zakresie chce ona realizwac ten program, czy to ona bedzie prowadzic ten kurs, czy ktos z zewnatrz.
Co Wy o tym myslicie?