pierworodnego.
Bizon, mimo drobnej postury, zwany jest Bizonem z powodu donosnego glosu. niby cieniutkiego, ale bardzo donosnego i przenikliwego. takie wysokie E;) na dodatek, po szwagierce, bo nie po mnie i nie po lubym, odziedziczyl niebywala elokwencje i pewnosc siebie. i arogancje… ale to juz chyba cecha nabyta, choc… luby, zanim go poznalam, tez sprawial na mnie wrazenie aroganckiego gnojka (tak go w myslach nazywalam, gdy go na korytarzach spitalnych widywalam;)). tyle, ze luby arogancki nie jest, a moj 8-letni Bizon… jest. od jakiegos czasu pyskuje. wlasciwie to dziamgocze. kiedys tylko do mlodszego brata, za co zbieral baty, bo Szkrab do tych elokwentych sie nie zalapal, on to raczej filozof, ktory tylko koncowa mysl od czasu do czasy ujawnia i nas powala, ewentualnie serie fajerwerkow wystrzeli (to ma po mnie;)) i sobie idzie do pokoju (to tez ma po mnie;)). a teraz Bizon dziamgocze do nas. zaczelo sie to rok temu, kiedy poszlam do pracy… dlugo przymykalam na to oczy, bo sobie tluamczylam, ze zmeczony, ze taki szok, gdy nagle matka z domu zniknela, ze swietlica, halas, niedojedzenie nadwyrezaja system nerwowy mojego biednego pierworodnego. i do tego jeszcze te wszystkie zajecia pozaszkolne… ale w koncu, po roku, i moj system nerwowy sie nadwyrezyl i postanowilam zakonczyc pyskowki 8-latka, poki jeszcze moge.
duzo z nim rozmawiam, mowie do niego jak najciszej sie da, im on glosniej, tym ja ciszej, nawet szeptem. jak nie przestaje, zatykam ostrzegawczo uszy. tu na ogol Bizona lapie bezsilnosc i zaczyna plakac. mnie tez lapie bezslinosc i… nie, nie przytulam, nie pocieszam, nie glaszcze, kaze mu isc do pokoju, uspokoic sie i jak zamilknie podejmuje rozmowe. nie reaguje tez na ”mamoooooo” z drugiego pokoju. tlumacze: chcesz cos ode mnie, przyjdz i powiedz, a nie krzycz. albo na wykrzyczanr z drugiego pokoju pytanie, odpowiadam tak, jakby Bizon stal obok mnie – on niby slyszy, ze cos mowie, ale nie doslyszy co dokladnie mowie. ciezko nam to idzie, ale widze poprawe.
w piatek wieczorem Bizon znow dal czadu. do tego Szkrab. wiem, ze byli skrajnie wyczerpani a do tego przeziebieni. ale to nic. koniec z wymowkami. bo ja juz jak zona alkoholika: ”no bo on taki biedny, kochany, pije bo ma problemy”. jako ze obydwaj chlopcy dali glos, obydwaj nie dostali nic do buzika, ktory co wieczor przygotowuja na drobne upominki. za to dostali list, od Sw. Mikolaja, ze poniewaz krzycza, nie dostana dzis zadnego upominiku. myslalam, ze chlopaki sobie sprawe przemysla.
rano bralam prysznic, a tu wchodzi do lazienki zaspany Bizon, ze skrzywiona buzia i mowi z wyrzutem: przez ciebie nic nie dostalismy od Sw. Mikolaja! szczeka mi opadla. arogancja mojego dziecka mnie przerosla. na szczescie tylko na moment. kazalam mu wyjsc z lazienki, a sama zaczelam myslec, jak ja mam z moim 8-latkiem rozmawiac. jak go przeprogramowac na troche pokory, samokrytyki. z jednej strony nie chce zaprzestawac pochwal, gdy na nie zasluguje, z drugiej strony, trzeba go jednak troche… upupic???
pogadalam. wytlumaczylam, ze gdyby to byla moja wina, to dzieci dostalyby podwojny prezent od Mikolaja, na pocieche, ze maja niedobra mame. ale na liscie jest wyraznie napisane, ze to dzieci krzyczaly do mamy i taty i ze to one za kare nie dostana prezentu…
od wczoraj chlopaki ”zasluguja” na ”rusztowanie do gumek” (takei rusztowanie do robienia bransoletek czy zwierzatek z kolorowych gumek) – warunek: ”tak, mamusiu” – Bizon ma nie pyskowac, a Szkrab zaczekac z ”fajerwerkami” do nowego roku;) na razie dobrze im idzie.
___________
i jeszcze dopisze, dlaczego w piatek chlopaki daly czadu. Bizon uwielbia liczyc w glowie. wiec luby go wieczorami magluje. a ja, licze w pamieci razem z nimi. tym razem luby spytal Bizona ile jest 88:11. Bizon sie zacukal. cisza… chcialam mu podpowiedziec, ale nie tak wprost, wiec udalam, ze ziewam i rzeklam ”aaaaaach” (bo 8 jest ”acht”). luby zalapal, a Bizon nie. i zaczal histeryzowac, ze mu dokuczam. plakal jakbym mu najukochansza zabawke zepsula. zorientowalam sie, ze jest padniety, wiec powiedzilam, zeby poszedl juz spac. rownoczesnie z wyciem Bizona, Szkrab tez wlaczyl syrene, bo on nie chce, zeby Bizon byl zlyyyyyy….. dwie syreny. na raz. poszly spac. ale najpierw swoje wykrzyczaly i odwyly. nie przypominam sobie, zebym ja tak dawala czadu…