Szkrab to zakreceniec do kwadratu. Poszedl wyniesc smieci. Po chwili wrocil z dziwnym usmieszkiem. Pytam: co, wyniosles? Zapomnialem wziac smieci:DDD
Luby ze Szkrabem kupili sobie dezodoranty. wrocoli do domu, poniuchalismy, porownalismy. w po chwili luby poparzyl sie w palec. Szkrab idzie do ojca z dezodorantem i cieszy miche: popsikac???
studentka lubego dostala sie na specjalny program doktorancji. kolegi lubego tez. konkretna lubego nie. luby dzieci sie wiadomosciami z kolega. kolega skwitowal: no, to wszystko gra;)
nie do smiechu bylo wczoraj szefowi. nie powiedzialam mu dzien przez wyjazdem na wakacje, ze prace juz mam. powiedzialam, ze szukam nowej pracy. zeby sie oswoil z mysla. a jak wroci, to wtedy powiem mu juz prawde. on sie tego chyba spodziewal. przeklnal, walna reka w stol, ale widzialam, ze nie byl zly na mnie. to byla bezsilnosc. powiedzialam, ze tych doktorantow, ktorym mamy teraz chce z nim razem do konca doprowadzic, ale nowego narybku juz nie dam rady wyszkolic. niech to zrobia doktoranci, ktorzy juz koncza. szef widzial, ze sie mecze w mojej funcji, widzial, ze wyroslam z plaszczyka i ludzil sie, ze zdolam kupic nowy, wiekszy plaszczyk na chirurgii. niestety, ordynator mi powiedzial, ze nie ma szans. ja wiem, ze szansa jest, ale dla naukowca ordynatora;)
we wtorek mam jeszcze negocjacje co to szczegolow mojej nowej pracy. zobacze, ile uda mi sie zdzialac.