dzis cala czworka pojechalismy na basen – Bizon mial lekcje plywania, a Szkrab bardzo chcial zobaczyc wyczyny brata.
szkolne atrakcje
odwiozlam Bizona po lunchu (tak, jezdze na rowerze, bo wyjscia nie mam… kostke usztywnilam, najszerszego buta zalozylam i nawet to idzie. samochodem nie dalam rady, bo sprzegla nie moglam obsluzyc:/), a na podworku szkolnym policjanci sie kreca. troche sie wystraszylam, czy cos zlego sie nie przytrafilo, ale atmosfera bardzo wyluzowana… pojechalam wiec ze Szkrabem do przedszkola.
przymusowe siedzenie
skrecilam noge.
pazdziernik – miesiac dzieci
w Holandii czerwcowy dzien dziecka nie jest znany – wiec nie obchodzimy. tak jak nie obchodzimy dnia kobiet, walentynek czy dnia chlopaka, rocznic slubow (az dwie mamy;)). my tacy bezokazyjni jestesmy – jedynie urodziny obchodzimy, bo trzeba;)
roznice w czytaniu
mialam nadzieje na podobienstwo w czytaniu w jezyku polskim i holenderskim, Natalijka i Matylda sprowadzily mnie na ziemie, a sytuacja z wczoraj w realu udowodnila, ze plonne me nadzieje.
wiesci ze szkoly
wczoraj w szkole Bizonka odbyl sie info-wieczor. zaproszenia wreczone byly jakies 3 tygodnie temu, wiec mialam czas, zeby tesciowa sobie zaklepac na ten wieczor (bo luby nie przyjechalby na czas).
tak mi lzawo i jednoczesnie dobrze…
czasami watpie czy ja rzeczywiscie powolanie do malzenstwa mam:) luby w Berlinie, chlopaki spia, a mi tak dobrze…
mixio
buty zakupione. ciesze sie, ze pojechalismy cal rodzina, bo jednak mierzenie 20 par butow, z dwojgiem niercierpliwych, ruchliwych, gadatliwych dzieci, sciagajacymi z polek wszystkie buty, ktore im sie podobaja to praca nie na jedna osobe;) jedno podaje buta z jednej strony, drugie z drugiej, jedno ma buta w zlym rozmiarze (choc pokazalam: z tej polki mozesz wybrac), drugi pokazuje buta, ktory nic wspolnego z zima nie ma… luby gada jak nakrecony ”nie dotykaj, nie zrzucaj, uwazaj, zakladaj, sciagaj”, a ja nic nie mowie, tylko zakladam, sciagam, zakladam, sciagam badz probuje zalozyc, sciagam, probuje, sciagam, probuje, sciagam… dobrze, ze pani ekspedietnka przejela proby ze Szkrabem, bo ja po ilus tam podejsciam mialam ochote polozyc sie na podlodze i wlaci rekami i nogami, bluzgajac na producentow, ktorzy dyskryminuja moje dziecko, bluzgajac na moje dziecko, dlaczego nie moze miec normalnych stop, jak wszystkie inne dzieci, bluzgajac na siebie, dlaczego nie moge byc jak te mamy z reklamy, spokojna, usmiechnieta, wpychajaca w co drugie slowo ”moj skarbie”…
perypetie butowe
poszlam dzis kupic Szkrabowi buty na zime. pani zmierzyla mu stope, wyszedl rozmiar 24-25 i wybiera mi z tejze rozmiarowki buty. ja z gory wiem, ze tych rozmiarow Szkrabowi nie wcisne, bo ma zbyt szeroka stope i wysokie podbicie. ale pani wie lepiej i zabiera sie do zakladania Szkrabowi bucikow. ok, probuj kobieto, ty sie upocisz, nie ja. z 24 szybko sie poddala, 25 najszersze (oznaczone literka G) nie weszly, w koncu 26 wcisnela. ledwo.
w ramach umuzykalnienia
poszlam dzis z chlopcami na probe Polnocno-Niderlandzkiej Orkiestry (Het Noord Nederlands Orkest).