poszlam dzis do bylej pracy, zeby sie ”oficjalnie” pozegnac i podziekowac za tak serdeczna wspolprace. bo oprocz Corin, o ktorej pisalam, reszta zalogi byla mi naprawde przyjazdna, zawsze sluzaca pomoca i rada.
poszlam z ciastem cukiniowym i marchewkowym:) jak to Hans podsumowal: czips zawsze na zdrowo. no pewnie:D bo ja do pracy nosilam ”swoje” salatki z rukola, feta, szpinakiem, selerem i co nowa salatke przynioslam, koledzy dopytywali ,”co w niej siedzi”.
bedzie mi tej grupy brakowac. dowiedzialam sie, ze i koledzy juz za mna tesknia, co nie powiem, mile jest: ”cicho tu bez ciebie” – stwierdzil Izaak, ”i komu teraz bede dokuczal?” – pytal Lubbert, ktory bardzo lubil komentowac moj niderlandzki, ubiory i pasje fitnessowa (zyczliwie sie nabijal ze mnie, a ja z niego), a Hans… juz w e-mailach wspominal, ze teskno mu za wspolna praca, a dzis troche sie rozkleil… ja oczywiscie tez. kiedy powiedzialam, ze nowa prace pomogl mi zdobyc moj temperament, kolezanka pokiwala glowa: bo jak ty wejdziesz, to jakby blyskawica wskoczyla… mam nadzieje, ze to byl komplement;)
szefowa tez mnie cieplo przyjela i pozegnala. byla troche nieobecna myslami, bo ma problem… Hans jej dzis powiedzial, ze odchodzi. i niby szefowa i jego, i mnie rozumie, ale jej zrozumienie jej nie pomoze: nie ma ludzi do pracy. a terminy ja gonia. niby bezrobocie, niby trudno znalezc prace, ale tez trudno znalezc dobrego pracownika.
Hans wytlumaczyl jej, ze brakuje mu takiej normalnej pracy laboratoryjnej: eksperyment, wynik, analiza, planowanie nowego eksperymentu. bo w naszym departamencie za duzo bylo papierkologii, a za malo akcji. no i…Corin. Hans powiedzial szefowej, ze gdyby mial pracowac ze mna, to by rozwazyl pozostanie, ale z Corin on pracowac nie moze. wczoraj mieli wspolnie cos robic – Hans czekal na nia w laboratorium 45 minut… bo ona w tym czasie foldery uzupelniala. umowili sie inaczej, ale coz… Corin zapomniala, czy moze miala inne priorytety – ona do pracy w labie sie nie kwapi. i znow, szefowa to rozumie, ale dalej ma problem.
kiedy odchodzilam, poprosila, ze gdybym znala jakiegos technicznego, zebym jej podeslala… prosbe przekazalam lubemu, moze kogos zna.
czuje sie troche winna, bo nie dosc, ze ja odchodze, to jeszcze Hansowi prace u lubego znalazlam. siebie usprawiedliwiam tym, ze praca te jednak byla ponizej mojego wyksztalcenia, a przede wszystkim bez jakiejkolwiek stabilizacji: kontrakty na 3-4 miesiace to jednak zadne poczucie bezpieczenstwa.
przyznam, ze mile jest uczucie, gdy jest sie tak serdecznie zegnanym. teraz moim marzeniem jest zadowolenie moich nowych wspolpracownikow – to bedzie trudniejsze zadanie…
a po pracy poszlam do lekarza. bo moja grypa ciagnie sie juz prawie tydzien i zaczelam sie martwic, czy to rzeczywiscie grypa, czy cos z cisnieniem. cisnienie… 100/58. po 2 kawach. nic dziwnego, ze mi sie w glowie kreci. asystentka wcisnela mnie bez kolejki do lekarki, a ta jednak potwierdzila grype. ponoc ma wiecej pacjentow z podobnymi do moich dolegliwosciami. a cisnienie kazala obserwowac;)
caly czas towarzyszyly mi chlopaki. i az ich pochwalilam – tacy byli grzeczni:) w pracy pojedli ciasta, siedli na podlodze i zaczeli czytac ksiazki. Szkrab jeszcze plynnie czytac nie potrafi, ale znalezlismy sposob: komiksy – on je pochlania. moi koledzy byli dosc zdziwieni, jak chlopaki tak cichutko sobie siedli, jakby dzieci nie bylo:) a pozniej znalezli sobie srubki, druciki i inne metalowe badziewia, ktore jacys robotnicy pozostawili w jednym z pomieszczen. bawili sie nimi przez godzine w poczekalni u lekarza – az jeden doktor przystanal i sie przygladal z usmiechem:) takie dni to ja lubie, nawet jak choruje.
_________________
w poczekalni chlopcy ogladali czasopismo z kobietami z calego swiata. na jednym ze zdjec byly kobiety karmiace piersia: zdjecia z bliska ukazujace twarz dziecka z piersia w ustach. chlopaki patrza z ciekawoscia:
– ty tak ciumales – mowi Bizon
– ty tez! – odpowiada Szkrab
– nie, ja ciumalem tak – pokazuje Bizon palcem na dziecko, ktore bardzo subtelnie ”ciumie”
– a ja tak – Szkrab wskazuje zdjecie, gdzie dziecko malo sutka nie odgryzie, tak ciagnie
nie skomentowalam na glos, ale rzeczywiscie, tak bylo:-) i tak jest: Bizon subtelny, Szkrab… deliktanie mowiac niesubtelny;)