4 lata temu o godzinie 20.15 wrocilam ze szpitala z malutkim zawiniatkiem – Szkrabusiem. wierzyc mi sie nie chce, ze to juz 4 lata minelo, bo pamietam ten porod z kazdym szczegolem, pamietam, jak szlam po schodach, juz w domu, a za mna luby niosl Szkraba zawinietego w lazurkowy kocyk, ubranego w szpitalna czapeczke (rozowo-niebiesko-biala – w drobne paseczki), ciekawskie spojrzenia mamy i Bizonka, patrzacych nas nas z gory… pamietam pierwsza noc ze Szkrabem… wtedy byl kims nowym, wlasciwie obcym, pragnacym niczego innego tylko piersi.
nikt nie byl wystarczajaco dobry dla Szkraba, tylko mama i jej piersi, czy moze raczej mama byla tolerowana ze wzgledu na piersi;)
a teraz… dalej lubi zajrzec mi w dekolt, jakby jeszcze wspominal:D lubi sie przytulac, calowac, mietosic, piescic, wyglupiac, brykac i… lezec… jej, co Wy sobie pomyslicie… pod moja spodnica. tak, gdy jest zmeczony, prosi, zebysmy polezeli i wtedy, gdy mam spodnice lub sukienke, wczolguje sie pod nia. i tak sobie lezymy przez kilka minut, odpoczywamy, po czym zregenerowany Szkrab mowi: ”juz”. i jest gotowy do szalenstwa.
Szkrab cieszy sie, ze idzie do szkoly, a ja ciesze sie, ze on sie cieszy. Bo z przedszkolem bylo inaczej;)
Widze jak ”wydoroslal”, fizycznie i psychicznie. Fizycznie, nadal postawny, kawal chlopa, ”barczysty”, nabity, ale widze, ze wyciagnal sie, buzia juz nie jest jak ksiezyc w pelni, nozki juz bez faldek, jeszcze tylko brzusio taki ladniutko-okraglutki – Szkrab goni brata wzrostem, wagowo juz przegonil o 2 kg.
Psychicznie, tendencje te same: przytulanski, cieply chlopczyk. Ale tez temperamentny: jak sie wkurzy, to huknie, krzyknie, cisnienie mu skacze (buzia momentalnie purpurowa), a po chwili juz szczesliwy i w ogole nie pamieta, ze byl zly. Jest dzieckiem pogodnym, malo narzeka. Jak juz Szkrab placze, to wiadomo, ze powod jest powazny. Potrafi marudzic z lenistwa… bo niestety, Szkrab etapu ”ja siam” nie przechodzil i nic nie wskazuje na to, ze go przejdzie. Nie lubi sie sam ubierac (choc potrafi), zakladanie butow to mordega straszna i wtedy sa jeki i narzekania, a nawet spazmy bo ja nieugiecie ubieram siebie i udaje, ze wychodze (2-3 razy na dzien to przerabiamy i juz stracilam nadzieje, ze bedzie inaczej).
Jest kochanym bratem – jego cieplo wobec Bizona (ktory czesto roluje mlodszego, wydawaloby sie, glupszego brata) jest zaskakujace, bo Bizon wcale taki wylewny i przyjazny nie jest. mimo ze Szkrab jest pasibrzuchem, zawsze podzieli sie z Bizonem czekoladka, nawet jak ma ostatniego chrupka i spytam, czy sie ze mna podzieli, przelamie na pol i da bez wahania.
Obiecuje, ze sie ze mna ozeni (”jak tata umrze”) i bardzo sie denerwuje, gdy tlumacze mu, ze z mama ozenic sie nie moze. Zapowiada, ze z domu sie nie wyprowadzi i zony nie chce. Ale chce miec dzieci. A jak bedzie juz pracowal, to kupi mi wszystkie zabawki.
Jest umyslem scislym: dac mu srubki, deski, wkrety, kolki i wyczaruje cudenka – gdy tworzy, potrafi sie tak skupic, ze nie slyszy co sie do niego mowi, sapie, mruczy i mowi do siebie i tak potrafi z pol godziny dlubac. Jest bardzo cierpliwy jesli chodzi o rozwiazywanie problemow techniczych, sapie skupiony dopoki sam nie naprawi zabawki. Nie za bardzo lubi sport – mimo ze jest dzieckiem zywotnym, jazda na rowerze, hulajnodze, bieganie, gra w pilke szybko go nudzi, meczy i nuzy – woli grzebac w srubkach badz w piasku.
Co bardzo w nim cenie (choc nie ulatwia nam to wychowywania…), to brak potrzeby udowadniania swiatu, ze jest najlepszy, najszybszy, nie jest typem popisywacza i dziecka czekajcego na oklaski. Jak cos robi, to dla swojej przyjemnosci, a nie dlatego, ze ktos go o to prosi. Przyklad z kolorami: Szkrab byl tak dlugo na bakier z kolorami, ze podejrzewalismy u niego daltonizm. Kiedy pytalismy sie ”jaki to kolor” zawsze odpowiadal ”cierwony”. Ale kiedy mialam cukierki i pytalam, ktorego chce, potrafil skubaniec powiedziec ”zolty” – i gdy dawalam mu czerwony, protestowal ”nie cierwony, chciem ziolty!!!” to samo z ubraniami i innymi sytuacjami, gdy okreslenie koloru bylo dla Szkraba, a nie dla mamy, wazne:D
Mowa Szkraba moglaby byc lepsza: chodzi o wymowe. ciagle jeszcze potrafi zmikczac slowa po dzieciennemu, choc my tak do niego nie mowimy. Slownictwo ma bogate, ale zdarza sie, ze tak wymawia slowa, ze nie wiem, o co mu chodzi. Najgorzej, gdy Szkrab sie zawstydzi, zirytuje, zdenerwuje: wtedy zasuwa belkotem, ktorego nikt nie jest w stanie zrozumiec (moze i lepiej;)) . Proszenie: ”mow wyraznie” nie pomaga – najpierw musi minac zlosc, wstyd, irytacja, wtedy Szkrab potrafi wyraznie wytlumaczyc, o co poszlo.
Szkrab zaskakuje mnie swoja logika. Moj tato juz dwa lata temu go podsumowal: Szkrab jak luby, malo mowi, ale wszystko rozumie:) i nie tylko rozumie, ale i kombinuje, wyciaga wnioski i podsumowuje. Potrafi czlowieka zagiac swa logika;) Wykancza nas pytaniami. Na ”a ciemu” badz ”dlaciego” mam juz alergie. Przeczytanie ksiazki zabiera nam duzo czasu, bo co drugie zdanie trafia sie pytania, komentarz badz wnioski. A ze ilustracje nie zawsze ida w parze z tekstem, to juz w ogole porazka, czy raczej gimnastyka umyslowa dla czytajacego (najczesciej dla mnie) – tak, bo zapomnialam dodac, ze spostrzegawczosc Szkraba przewyzsza moja;)
Mialo nie byc podsumowania, mialy byc tylko zyczenia. Ale jak juz przysiadlam do komputera, to sie rozpisalam.
Zdrowka Ci zycze moj kochany Syneczku. Zdrowka, bo ostatnie dni pokazaly, ze jak zdrowie szwankuje, to nawet najpiekniejszy prezent urodzinowy i najlepsi goscie nie raduja tak jak zdrowy usmiech.